Asset 3

Red Ring of Death

Andrzej Kała / 17.06.2010
komentarze: 0

Przez długi czas miałem nadzieję, że to smutne doświadczenie mnie ominie szerokim łukiem, w końcu konsola nie była kupiona w pierwszym rzucie, a dodatkowo przez pierwsze półtora roku nic się z nią nie działo. Podświadomie jednak byłem prawie pewien, że nadejdzie kiedyś moment, w którym zamruga ona do mnie trzema czerwonymi światełkami oznajmiając koniec swojego żywota. To właśnie stało się ok. miesiąca temu.

Red Ring of Death

Moja konsola - RRoD

Moja konsola - RRoD

To było kompletne zaskoczenie. Do południa czerpałem jeszcze przyjemność grając w „Force Unleashed”, ale gdy przyszła pora na przerwę obiadową wyłączyłem konsolę. Gdy jednak wieczorem w końcu znalazłem chwilę i usiadłem do konsoli… ona oznajmiła mi, że w najbliższym czasie nie uda mi się skorzystać z jej „usług”.

Początkowo nie mogłem uwierzyć w to co widzę, kilkakrotnie włączałem i wyłączałem konsolę – „a może tym razem jednak się odpali”. Próbowałem różnych sposobów – wypinanie kabelków, przepinanie, odpinanie dysku – nic nie pomagało. Wtedy uświadomiłem sobie, że to koniec – pozostaje jedynie przygotowanie konsoli i skorzystanie z naprawy gwarancyjnej.

Microsoft Support

Poprzegladałem różne fora i strony w poszukiwaniu informacji „co dalej”. Szybko dowiedziałem się, że można zamówić usługę naprawy telefonicznie bądź przez stronę http://xbox.com. Jako, że suma konieczna do zapłacenia za połączenie telefoniczne powodowała u mnie dreszcze, postanowiłem zachować się jak każdy młody człowiek w XXI wieku i skorzystać ze strony internetowej.

Sam proces okazał się bajecznie prosty. Rozpocząłem od rejestracji konsoli (tak, owszem, trzeba zarejestrować swoją konsolę. Najlepiej zrobić to od razu po zakupie). Nie miałem pojęcia, że takie coś w ogóle trzeba zrobić, ale po wpisaniu numeru seryjnego konsoli od ręki otrzymałem informacje czy gwarancja nadal obowiązuje.

Po pomyślnym sprawdzeniu przystąpiłem do wypełniania zgłoszenia. Formularz był bardzo prosty a wypełnienie go zajęło mi jedynie kilka minut. Po parunastu kolejnych minutach otrzymałem link do strony, z której należy pobrać etykietę zwrotną firmy UPS, która będzie przyklejona do naszej konsoli.

Mając już etykietę oraz pełną instrukcję postępowania – nadszedł czas na zapakowanie konsoli. Tutaj niestety pojawił się pewien problem – konsola nie może być zapakowana w oryginalne pudełko ani nie może zawierać żadnych informacji o zawartości paczki (w sumie nie ma się co dziwić – zawsze to bezpieczniej). Po krótkim kombinowaniu konsola była zapakowana w pudełko Poczty Polskiej za 6zł, owinięta w ręczniczki i gazety. Pozostało tylko zamówić kuriera.

Dużym zaskoczeniem dla mnie był kurier UPS – facet wpadł, wziął etykietkę, raz dwa przykleił, wziął paczkę, podziękował i poszedł.

Podróż

Podróż konsoli mogłem cały czas monitorować dzięki numerowi przesyłki i usłudze śledzenia przesyłek na stronie firmy UPS. W ciągu 3 dni znalazła się ona już na miejscu czyli we Frankfurcie. To się nazywa tempo przesyłki! Kiedy jednak paczka dotarła był właśnie 7.11, a więc zapowiadał się długi weekend i brak naprawy. Przypomniałem sobie jednak, że przecież długi weekend jest tylko u nas i okazało się, że faktycznie – 11.11 o poranku moja konsola wyruszyła do mnie spowrotem z zaplanowaną dostawą na 13.11. Ku kolejnemu zaskoczeniu – 13.11 ok. 9 rano otrzymałem pudełeczko od tego samego kuriera.

Naprawa

Gdy rozpakowałem paczkę, przeczytałem list od Microsoftu (owszem, taki sam jak każdy dostaje, ale powiedzmy że przez chwile poczułem się wyjątkowo) z przeprosinami. Bzdet – ale zdecydowanie wpływający na pozytywne postrzeganie przeze mnie tej marki. Okazało się jednak, że nie wróciła do mnie moja konsola, a zupełnie nowa – tzw. replacement unit. Bardzo możliwe, że to też czyjaś konsola, tyle że naprawiona, ale nie ma to znaczenia – wygląda jak nowa, była cudownie zapakowana i działa.

Po podłączeniu

Po podpięciu wszystkich kabelków konsola wystartowała i uruchomiła się bez najmniejszych problemów. Wtedy jednak zacząłem się zastanawiać co z profilami i grami zakupionymi z XBLArcade. Wszelkie obawy okazały się jednak zbędne. Profile po podpięciu dysku idealnie zadziałały. Mały problem jest z tytułami z XBLArcade – mianowicie nadal są one uznane jako kupione, z tym że trzeba je ponownie ściągnąć gdyż konsola rozpoznaje je jako wersje demonstracyjne. Ważna kwestia! Nie trzeba gier kasować – wybieramy „Download full version” i w sekundę konsola rozpoznaje, że gra została już pobrana i odblokowuje ją.

Na koniec

Jestem bardzo zadowolony z szybkości obsługi, prostoty i jakości. Zapomniałem napisać, że przez cały czas logując się na stronie http://xbox.com i wpisując numer usługi (dostajemy go po wypełnieniu formularza zgłoszenia) możemy cały czas śledzić co dzieje się z naszą konsolą – widzimy kiedy dotarła do Frankfurtu, kiedy jest naprawiana, oraz gdy zostaje nam odesłana spowrotem – możemy tam odnaleźć numer przesyłki aby swobodnie śledzić ją na stronie firmy UPS.

Można narzekać, że problem ten nie powinien w ogóle występować (w końcu RRoD jest bardzo znanym problemem konsol Xbox360), jednak mimo tej niedogodności obsługa klienta z jaką spotykamy się w przypadku wystąpienia tego problemu jest najwyższych lotów. Tak więc warto mieć gwarancję, warto poświęcić parę minut, warto wysłać konsolę – dzięki temu możecie spac spokojne i macie pewność, że konsola wróci szybko, sprawnie i w pełni sił.

A tym czasem znikam – dziś na tapecie „Braid”, o którym napiszę już wkrótce (no i NXE, ale to osobny temat).