Playing Daily

Gaming week…

Opublikowany:
Przez: Andrzej Kała

Ostatni tydzień nie był zbyt przychylny jeśli chodzi o czas, który mogłem poświęcić na gry.

Przede wszystkim – przeprosiłem się z Halo 3. Obecnie z grupą znajomych przedzieramy się w trybie kooperacji przez kampanię na poziomie trudności Legendary. Już prawie zapomniałem jaka to jest świetna gra! Ostatni raz miałem okazję w nią grać (a nie tylko biegać i zbierać czaszki) prawie rok temu. Zaskakuje mnie jak świetnie ta gra się trzyma pomimo upływu czasu. Udało mi się nawet pograć chwilę w trybie multiplayer i muszę przyznać, że sprawiło mi to duża przyjemność, nawet jeśli mój zad był kopany regularnie.

Dragon Age: Origins to drugi tytuł, który właśnie męczę. Wiem, że nieco się spóźniłem i muszę nadrobić sporo zaległości, ale nie jestem wielkim fanem gier RPG więc nie mogłem się przemóc aby zagrać. Dragon Age ma jednak pewien urok, na początku sprawia wrażenie gry bardzo skomplikowanej i nieprzystępnej (i faktycznie jest nieco bardziej skomplikowana niż typowe konsolowe gry), jednak kiedy oswoi się już ze sterowaniem i zacznie chłonąć historię gra po prostu wciąga i nie puszcza. Kolejną sprawą, która bardzo mi przypadła do gustu jest jej ogrom – gram już ponad 22 godziny a nadal nie czuje się jakbym dotarł choćby do połowy gry a mój dziennik z zadaniami po prostu pęka w szwach. Ostatnią grą, która sprawiła mi taką przyjemność była pierwsza część Mass Effect. Zobaczymy jak to się dalej potoczy.

Na koniec zostawilem sobie „DeathSpank”. Zaskakująco zabawna i przyjemna gra z Xbox Live Arcade, którą pobrałem jakiś czas temu, ale jakoś nie miałem nastroju aby do niej usiąść na dłużej. Mam nadzieję skończyć ją w najbliższym czasie i spłodzić nieco dłuższą recenzję.

To tyle jeśli chodzi o mój tydzień – a jak Wasz?