Asset 3

Virtua Fighter 2 – SEGA, tak się tego nie robi

Andrzej Kała / 11.02.2011
komentarze: 0

Od wczoraj jestem posiadaczem Virtua Fighter 2 w wersji na iPhone. Korzystając z potężnej obniżki cen na gry Segi dokonałem zakupu klasyka, w którego swojego czasu zagrywałem się do upadłego. Niestety okazało się, że to co zafundowała nam SEGA w wersji na iPhone’a to jakaś kpina, albo co najwyżej kiepski żart.

Przede wszystkim – jeśli szukasz gry, w którą ciąłeś w młodości do upadłego. Tej, która miała świetne (jak na tamte czasy) modele postaci w pełnym 3D, podobnie jak areny na których toczyła się walka… to zapomnij. To nie jest ta gra. Okazuje się, że „Virtua Fighter 2” na iPhone to nic innego jak emulator Segi Genesis, który automatycznie odpala ROM z „Virtua Fighter 2”.

W rezultacie zamiast świetnie wykonanych modeli, które ładnie będą okładały się na trójwymiarowych arenach dostajemy kiepskiej jakości pixelowatą bijatykę, która jest najzwyczajniej słaba. Postacie poruszają się z jakimś dziwnym opóźnieniem a cała rozgrywka pojęcie płynności zna chyba tylko z opowieści. Postacie są drewniane i miałem cały czas wrażenie, że brakuje im kilku klatek animacji. Z aren nadal można spaść, ale to zwykłe dwuwymiarowe plansze, które po prostu mają zakreślony koniec.

Dźwiękowo jest równie miernie. Coś tam plumka, coś udaje że mówi – szału nie ma.

Trochę dziwi mnie, że SEGA aż tak spartoliła okazję na wprowadzenie świetnej nawalanki na platformę mobilną. Patrząc na ostatnio prezentowane gry – „Rage”, „Infinity Blade”, „Street Fighter 4”, nie mogę oprzeć się wrażeniu że SEGA postawiła na nostalgię i być może lekką naiwność fanów. No cóż, gdyby to była „poprawna” wersja mógłbym ją polecić pewnie z zamkniętymi oczami, a tak – dobrze że kosztowała mnie tylko 0,79€ bo dzięki temu Was nie musi kosztować ani grosza.

Serio, dajcie sobie spokój.