Asset 3

Wiedźmin 2 – recenzja

Andrzej Kała / 30.05.2012
komentarze: 0

Wiedźmin 2 w wersji na PC okazał się fenomenalnym tytułem i nawet zgarnął kilka nagród. Czy zatem wersja na Xbox360 jest równie dobra i przede wszystkim czy słusznie Wiedźmin 2 zbiera te wszystkie pochwały?

Najmocniejszą stroną Wiedźmina 2 jest warstwa fabularna i postać bohatera, więc dla odmiany zacznę recenzję od strony technicznej aby później skupić się jedynie na tym, co w grach rpg jest najważniejsze.

Oprawa

Wiedźmin 2 bez dwóch zdań jest jedną z najładniejszych gier dostępnych obecnie na PC, więc miałem pewne wątpliwości czy przeniesienie go na konsolę Microsoftu nie zaoowocuje okaleczeniem grafiki w takim stopniu, że nie będziemy w stanie patrzeć na nią bez grymasu. Okazuje się jednak, że CD Projekt RED posiada niesamowity zespół programistów i grafików, którzy zafundowali nam jedną z najpiękniejszych gier obecnej generacji konsol. Co więcej, niektóre lokacje potrafią wyglądać nawet ładniej niż wersja PC! Udało się to osiągnąć tylko i wyłącznie dlatego, że wersja na Xbox360 nie jest jedynie portem wersji PC a adaptacją, której spora część została napisana od podstaw właśnie z myślą o konsolach.

Warstwa dźwiękowa to dla mnie absolutne mistrzostwo i to pod każdym względem. Ścieżkę dźwiękową przesłuchałem już kilkadziesiąt razy i za każdym razem brzmi równie wyśmienicie. Nie inaczej jest w przypadku wszelkich głównych dialogów czy nawet zasłyszanych rozmów mijanych osób w mieście. Aktorzy podkładający głosy również spisali się na medal, nawet słuchanie rubasznych żartów krasnoludów sprawia przyjemność i wywołuje uśmiech. Jeśli już miałbym się przyczepić, to może na tle wszystkich postaci odrobinkę gorzej wypada sam Geralt, który momentami w rozmowach wydaje się nieco bezpłciowy, ale to już zwykłe czepialstwo.

Ciekawostka – wszystkie screeny w tej recenzji pochodzą z wersji na Xbox360.

Walka

To chyba najtrudniejszy do oceny aspekt Wiedźmina 2. Na początku byłem bliski zniszczenia pada wraz ze wszystkimi innymi przedmiotami znajdującymi się w pobliżu. Z czasem jednak kiedy w końcu przyzwyczaiłem się do tego systemu, dochodzę do wniosku że jest świetny.

Geralt wyposażony jest w dwa miecze – „zwykły” oraz srebrny, z których każdy ma swoje konkretne zastosowanie. Zwykły miecz jest skuteczniejszy w walce z ludźmi, natomiast srebrny idealnie sprawdza się w walce z potworami. Owszem, można tych mieczy używać dowolnie, ale skuteczność zwykłego miecza w walce z potworami jest nieporównywalnie mniejsza.

System walki bardzo przypomina mi to, co znamy z Dark Souls. Pojedynek z przeciwnikiem sprowadza się do trzymania wysoko podniesionej gardy i wyczekiwania na odpowiedni moment do zadania szybkiego uderzenia, a następnie uniku. Szybkie parcie naprzód z chaotycznym wciskaniem przycisków ataku nie należy do zbyt skutecznych, co szczególnie można odczuć w walce z większą grupką przeciwników. Niestety posiada on również pewne niedociągnięcia. Przede wszystkim potrafi mocno kuleć system celowania, przez co momentami namierzenie interesującego nas przeciwnika jest po prostu niemożliwe. Sama detekcja kolizji momentami też działa dziwnie i od czasu do czasu zdarza się, że otrzymujemy cios który nie powinien nas trafić.

 

Oprócz samej walki mieczem, Geralt całkiem nieźle radzi sobie również z magią, choć według magów znaki używane przez wiedźminów to ledwo namiastka magii. Znaków jest w sumie 5, ale prawdę powiedziawszy więcej do szczęścia nie jest potrzebne. Mamy zatem obowiązkowy czar ofensywny w postaci znaku Igni, który pozwala nam na potraktowanie przeciwników ogniem, ochronny znak Quen tworzący magiczną tarczę wokół Geralta, Kiedy robi się za gorąco znak Aard pozwoli nam na odepchnięcie przeciwników falą energii, a znak Yrden stworzy magiczną pułapkę która zatrzyma ścigających nas brzydali. Osobom lubiącym niecodzienne rozwiązania przypadnie do gustu znak Axii pozwalający na obrócenie walczących z nami stworów przeciwko sobie.

Pozostaje jeszcze najbardziej charakterystyczna umiejętność wiedźminów – Alchemia. Pozornie eliksiry wydają się zbędne i traktowałem je bardziej jako „dodatek”, ale z czasem okazało się jednak że potrafią one naprawdę mocno uprościć walkę co szczególnie łatwo można odczuć w starciach z silniejszymi przeciwnikami. Przydatne są również różnego rodzaju oleje, którymi możemy nasmarować nasz oręż dzięki czemu zyska on dodatkowe właściwości jak np. +10% obrażeń. Co ważne jednak, alchemia ma zastosowanie nie tylko w walce, ale również przydaje się „na codzień” np. podczas podróży po ciemnych jaskiniach.

Tworzenie przedmiotów i eliksirów

O eliksirach wspomniałem nieco wyżej, ale warto zwrócić uwagę na proces tworzenia wywarów z których korzysta Geralt. Możemy zakupić je w sklepie za uzbierane oreny, jednak równie dobrze możemy wykonać je własnoręcznie posiadając odpowiedni przepis w swoim ekwipunku jak i niezbędne do wykonania mikstury składniki. Zdobywanie składników wbrew pozorom jest zadaniem dosyć prostym, bo o odpowiedni korzenie i kwiaty potykamy się praktycznie co kilka kroków a wykonanie mikstur wtedy nie kosztuje nas ani orena.

Podobnie wygląda sprawa z tworzeniem przedmiotów, choć w tym przypadku niestety niezbędna okazuje się pomoc kowala. Nadal jednak – stworzenie przedmiotu z posiadanej receptury jest o wiele tańsze niż zakup gotowca. Podobnie jak w przypadku składników eliksirów, również składniki potrzebne do stworzenia choćby mieczy czy zbroi możemy znaleźć podczas podróży po świecie. Wiele z nich jest dodatkowo przedmiotami fabularnymi, posiadającymi całkiem nieźle wyśrubowane statystki, więc tym bardziej warto zbierać wszelkiego rodzaju „śmieci” bo mogą się przydać w celu wykucia np. naprawdę niezłego miecza.

Sterowanie i interfejs

Przeniesienie gry z PC na konsolę to nielada wyzwanie, głównie za sprawą konieczności dopasowania sterowania postacią jak i całego interfejsu. Pomijając może kilka drobnych niedogodności, muszę przyznać że ekipa CD Projektu spisała się wzorowo! Zarządzanie ekwipunkiem jest proste i dosyć intuicyjne, choć momentami trochę się „naklikamy” aby dotrzeć do odpowiedniej zakładki – bardziej jednak jest to kwestia ograniczonych możliwości pada niż błędów w budowie interfejsu.

Celowo nie wspomniałem o interfejsie używanym do przełączania czarów czy używania przedmiotów podczas walki, aby wszystko znalazło się w jednym miejscu. Otóż w trakcie walki mamy dostępne dwa ataki – ciężki, silniejszy ale powolny oraz szybki, który zadaje jednak nieco mniej obrażeń. Oprócz tego pod pozostałe dwa przyciski służą jako skróty – jeden dla wybranego znaku, natomiast drugi dla przedmiotu (np. bomby czy pułapki). W rezultacie wszystko co nam jest potrzebne mamy zawsze w zasięgu kciuka. Jeśli natomiast potrzebujemy zmienić wybrany przedmiot lub przypisany znak, używamy w tym celu kółka umiejętności znanego choćby z produkcji BioWare. W Wiedźminie 2 użycie go jednak nie zatrzymuje biegu czasu, a jedynie go spowalnia co warto mieć na uwadze.

Dialogi są nieco bardziej klasycznie rozwiązane – mamy tradycyjną listę odpowiedzi, a wybrana odpowiedź pokrywa się ze słowami wypowiadanymi Geralta. Od czasu do czasu jednak na wybór odpowiedzi będziemy mieli mocno ograniczony czas, więc nawet podczas pozornie spokojnych dialogów warto być skupionym.

Historia i świat

Na deser zostawiłem sobie największy atut Wiedźmina 2, którym bez wątpienia jest fabuła oraz przedstawiony świat. Produkcja CD Projektu to przede wszystkim dojrzały tytuł, w którym smoki i magia są jedynie „dodatkiem” do politycznych rozgrywek, wielkich intryg i wielu zwrotów akcji. Dla mnie największym jednak zaskoczeniem było obserwowanie jak moje decyzje wpływają na otaczający mnie świat. Niektóre widoczne były całkiem dobitnie, niektóre były bardziej subtelne, ale praktycznie na każdym kroku widać było jak świat się zmienia. To jest coś, z czym problemy ma nawet BioWare. Niejednokrotnie będziemy stawali przed naprawdę poważnymi dylematami, a podjęcie decyzji nie będzie wcale takie proste – czasem będzie na szalę rzucone czyjeś życie, nasze uczucia, a czasem gra kwestionować będzie nawet nasze poczucie sprawiedliwości. W żadnym z tych przypadków nie potrafiłem zdobyć się na pozostanie obojętnym, za każdym razem jednak podjęta decyzja wywierała na mnie wpływ i jeszcze przez dłuższą chwilę zastanawiałem się czy był to dobry wybór.

Bardzo duży wpływ na taki odbiór tego tytułu ma sposób przedstawienia postaci. Nasze rozmowy z nimi, ich stosunek do wydarzeń – to wszystko sprawia, że każda napotkana osoba jest inna, a przede wszystkim jest „jakaś”. Inaczej będziemy odbierać zadufaną w sobie czarodziejkę, inaczej kobietę lekkich obyczajów, a już napewno inaczej rubasznego krasnoluda. Co ciekawe – niektóre postacie w jednej chwili zaczniemy darzyć sympatią, a kilka godzin później będziemy szczerze nienawidzieć.

Chwilę przed rozpoczęciem gry w Wiedźmina 2 w ramach osłodzenia sobie czasu oczekiwania na premierę zabrałem się za czytanie sagi o wiedźminie Sapkowskiego, co w żadnym wypadku nie jest czynnością obowiązkową jeśli chcecie zagrać w produkcję CD Projektu ale spotykanie „starych znajomych” znanych z książek niewątpliwie nadało tej produkcji dodatkowego smaczku. Ilość drobnych „oczek puszczanych w kierunku książek” jest całkiem spora i z pozoru mało znaczące, kąśliwe uwagi przemycane w dialogach, wywoływały u mnie uśmiech. Skoro jestem przy temacie nawiązywania do książek, to warto zaznaczyć Wiedźmin 2 zdecydowanie utrzymuje poziom do jakiego przywykłem po przeczytaniu kilku tomów Sagi o wiedźminie – zarówno w kwestii narracji jak i wszystkich napotkanych postaci, które jak wspomniałem już, są czymś wiecej niż tylko „płaskimi figurkami zlecającymi nam kolejne questy”.

Warto jeszcze wspomnieć na szybko o zadaniach pobocznych, których jest trochę w każdym z aktów. Postać Geralta jest niesamowitą okazją na stworzenie prostych questów – przyjdź, pozamiataj, przynieś mi głowy/serca/skóry zabitych potworów. Wiedźmini zajmują się zawodowo zabijaniem wszelkiego rodzaju potworów i maszkar, a więc to co w innych grach by nie przeszło, tutaj idealnie wpasowuje się w świat. Dodatkowy plus dla CD Projektu za kapitalne wręcz wyważenie ilości i jakości tych zadań, których jest dokładnie tyle ile miałem ochotę wykonać, a każde z nich zajęło na tyle mało czasu że nie przeszkadzało mi dodatkowe bieganie.

Błędy i potknięcia

Nie ma gier idealnych, więc nie jest zaskoczeniem to, że również Wiedźmin 2 posiada nieco błędów. Wspominałem wcześniej o problemach z systemem „celowania”, który lubi czasem przeskoczyć na innego przeciwnika. To jednak jest pikuś w porównaniu z tym, co potrafi wyprawiać kamera w ciasnych pomieszczeniach. Kiedy walczymy z kilkoma przeciwnikami w ciasnym pomieszczeniu, zdarza się że kamera usytuuje się gdzieś za jakimś filarem czy kamieniem, który skutecznie przesłoni nam widok na sytuację.

To wszystko jest jednak do wybaczenia, ale za jeden błąd ktoś w CD Projekcie powinien dostać chłostę – jest nim automatyczny zapis. Rozmieszczenie punktów kontrolnych jest dla mnie kompletną zagadką, przez co nie raz zdarzało mi się powtarzać 30-40 minut rozgrywki, bo akurat nie udało mi się trafić na punkt kontrolny. Dobra rada – pamiętajcie aby zapisywać stan gry ręcznie! Oszczędzicie sobie w ten sposób sporo nerwów.

Na koniec

Wiedźmin 2 delikatnie przekracza granicę kiedy gra pozostaje tylko grą – produkcja CD Projektu to doświadczenie. Owszem, zdarzają się irytujące momenty, zdarzają się drobne błędy i potknięcia, ale to wszystko absolutnie znika kiedy dajemy się ponieść przygodzie. Nieraz całkowicie zatracałem się w świecie Wiedźmina, chłonąc przepiękne widoki, rozmawiając ze wszystkimi napotkanymi osobami. Moim zdaniem jest to najlepsze RPG osadzone w klimatach fantasy obecnej generacji konsol. Pomimo kilku drobnych (i jednego poważnego) błędów, nie jestem w stanie przypomnieć sobie kiedy ostatni raz dałem się aż tak mocno wciągnąć w świat fantasy.

Na obecną chwilę jest to dla mnie RPG roku 2012! Dlaczego Wiedźmin 2 jest lepszy od Mass Effect 3? Odpowiedź jest prosta – gra jest „pełna” i skończenie jej pozostawia w sercu uczucie satysfakcji, nawet jeśli twórcy zostawili sobie dobitną furtkę na kolejną odsłonę Wiedźmina.