Asset 3

Daytona USA – recenzja

Andrzej Kała / 12.07.2012
komentarze: 0

Kiedy byłem młodszy sporo czasu spędzałem w salonach gier. Tam też poznałem takie klasyki wyścigów jak SEGA Rally oraz Daytona USA. Automaty zawierające w przypadku obu tytułów były odwzorowaniem wnętrza prawdziwego samochodu, co granie czyniło niesamowitym przeżyciem. Czy bez tej całej otoczki Daytona USA nadal daje radę?

Oprawa

Niestety SEGA poszła po najmniejszej linii oporu i w zasadzie jedynym „unowocześnieniem” grafiki jest podniesienie jej roździelczości i wygładzenie niektórych elementów. Na tym jednak nowinki się kończą, bo samochody nadal są kanciaste, otoczenie torów delikatnie mówiąc „podstawowe”, a tekstury fatalnej jakości. Pomimo mocy obliczeniowej Xboxa360 i wyjątkowo nisko postawionej przez Daytonę poprzeczki odnośnie wymagań, nadal widzimy dorysowujące się tekstury czy elementy toru. Takie sytuacje absolutnie nie powinny mieć miejsca i najzwyczajniej rażą, dodatkowo świadczy to też nienajlepiej o samych developerach.

Oprawa dźwiękowa jest również pozbawiona jakiegokolwiek polotu – to co otrzymywaliśmy w wersji „salonowej” mamy i tutaj. Jedyną chyba poprawą jest nieco czystszy dźwięk, ale to wszystko. W tle cały czas przygrywa jeden kawałek, a efekty dźwiękowe czy silnika czy piszczących opon wołąją o pomstę do nieba.

Rozgrywka

Pomyślałem sobie – dobra, oprawa nie jest przecież najważniejsza, przecież liczy się to, aby gra była miodna i przyjemnie się w nią grało. Zatem co oferuje nam Daytona USA? Przede wszystkim… całe 3 trasy – beginner, medium, expert. Koniec. Nie odblokujemy żadnej nowej trasy, co najwyżej obecne trasy możemy przejechac w postaci lustrzanego odbicia.

Podobnie jest w przypadku samochodów, które są całe dwa. Różnią się one nieznacznie prędkością maksymalną, wynikającą z faktu, że … jeden posiada skrzynię automatyczną, a drugi manualną. Znów żadnego odblokowywania nowych aut, żadnego tuningu, zmiany wyglądu – nic.

Odrobinę ratuje sytuację nowa pozycja w menu – Extras, w której znajdziemy takie niuanse jak wyzwania, próby czasowe czy tryb survival. Niestety wyzwania nie są szczególnie wciągające, tryb survival sprowadza się do przjechania jak największej odległości na danej trasie, a próby czasowe szybko zaczynają przynudzać.

Ratunkiem mógłby być tryb multiplayer, ale kompletnie nikt w tę grę nie gra.

Sam model jazdy niestety również nie zachwyca i jest mocno zręcznościowy. Samochód do pewnej granicy trzyma się jak przyklejony, a w następnym momencie zaczyna nagle lecieć bokiem kompletnie nie dając się opanować.

Czy zatem brać?

Aktualna cena za ten tytuł – 800 MSPoints to kiepski żart ze strony SEGI. Daytona USA nie była w stanie przykuć mnie do ekranu na dłużej niż 2 godziny, a w tym czasie widziałem absolutnie wszystko. Po ukończeniu wszystkich wyścigów pozostaje nam tylko podbijanie poziomu trudności, ew. zabawa na lustrzanym odbiciu każdego toru… w samotności.

Gdyby ten tytuł kosztował 200 – 400 MSPoints możnaby się nad nim zastanowić, choćby dla bardzo łatywch osiągnięć i 200 GS. Na obecną chwilę jednak Daytona USA należy omijać szerokim łukiem, bo za cenę 800 MSPoints można kupić wiele innych, o wiele ciekawszych tytułów.