Asset 3

Guardians of Middle-earth – już gramy

Piotr Szychowski / 8.12.2012
komentarze: 0

Korzystając z nieobecności naczelnika, który Guardians of Middle-earth rozkłada właśnie na czynniki pierwsze, pozwoliłem sobie na kilka spostrzeżeń związanych z premierą konsolowego LoL-a. Trwając zatem w oczekiwaniu na pełnoprawną recenzję, zapraszam do pochylenia się nad najważniejszymi aspektami gry studia Monolith Productions, które wypłynęły przy okazji mojego obcowania z produkcją.

STEROWANIE

Chyba największa niewiadoma, odkąd tylko dowiedziałem się, że Guardians of Middle-earth powstaje. Wiele doświadczeń wyniesionych z League of Legends, może nie tyle kazało mi otwarcie wątpić, co nasunęło lekkie obawy, o przeniesienie na konsolę tak dynamicznej rozgrywki opartej na podobnych schematach. Wątpliwości nie ustępowały po samouczku, aż do pierwszego meczu. Rzucony w wir walki, od razu poczułem swobodę działania oraz co najważniejsze – intuicyjność. Przyciski pada są doskonale obłożone i wykorzystywane w maksymalnym stopniu, włącznie z nieszczęsnym Xboxowym krzyżakiem oraz analogami. I chociaż niejednokrotnie zdarzyło mi się pomylić skille, to już pozostawiam kwestii doświadczenia w obcowaniu ze Strażnikami Śródziemia.

PROBLEMY Z MATCHMAKINGIEM

Niestety, czas oczekiwania na znalezienie meczu jest przynajmniej dwa razy dłuższy od optymalnego, co w związku z brakiem tylu zajęć, ile oferuje PC (czekając na mecz LoL’a, z powodzeniem przeglądało się Facebooka czy Kwejka) może nieco irytować. Na plus, że w zwykłej potyczce gra dobiera boty, w przypadku zbyt długiego poszukiwania chętnych do wspólnej gry, więc w najgorszym wypadku nie jesteśmy skazani na rezygnowanie z zabawy. Jednak czekanie ponad dziesięć minut, by odpalić mecz z AI, który równie dobrze można włączyć jako Custom Match bez oczekiwania… Do poprawy.

PRZECIĄŻONE SERWERY

Cóż. Tutaj twórcy najwyraźniej też dali ciała, ponieważ utrzymanie się w rozgrywce kończy się niepowodzeniem w 1/3 przypadków. Gra często rozłącza i wyrzuca do menu głównego nas oraz pozostałych graczy. Raczej bez znaczenia pozostaje szybkość połączenia internetowego. Przy moim, niekoniecznie szybkim, łączu lagi zwiastujące rychły koniec meczu, występują zarówno na obciążonej sieci, jak i w środku nocy, gdy wszyscy już śpią. Poniekąd cieszy fakt, że Guardians of Middle – Earth cieszy się tak dużym uznaniem wśród graczy. Niestety, osoby odpowiedzialne za stan serwerów powinny wcześniej wziąć pod uwagę generowany ruch.

Na tą chwilę wszystko rozbija się o technikalia, bowiem gra w swych założeniach jest po prostu świetna (więcej już wkrótce, przy okazji recenzji). Warto zaznaczyć, że dziś wieczorem na oficjalnej stronie Guardians of Middle-earth, na Facebooku opublikowano post dotyczący problemów z grą:

We’re releasing matchmaking updates very soon! Thank you for all your feedback, and read all about them on our forums, right here: http://ow.ly/fVCyG

Miejmy nadzieję, że oznacza to szybkie uporanie się z występującymi problemami i powrót Króla w chwale. Gdy już tak się stanie, w mojej opinii będzie to najlepsza MOBA na X360 raz PS3*. Tymczasem kończę wywody i biegnę walczyć o losy serwe… Śródziemia.

 

* I póki co jedyna pełnoprawna, która reprezentuje ten gatunek na konsolach.