Asset 3

Star Wars: The Old Republic Free to Play – Recenzja

Ernest "zmyślony" Michalski / 13.12.2012
komentarze: 0

Po premierze The Old Republic, gracze byli zachwyceni tym jak ogromny i ciekawy świat stworzyło studio BioWare. Produkcja wyróżnia się nawet na tle innych MMORPG serwując graczom długie i ciekawe historie, różne dla każdej postaci i klasy. Szkoda tylko, że oprócz fabuły, klimatu gwiezdnych wojen i ciekawych widoków, TOR nie wnosi nic nowego. Minął rok od wydania gry, twórcy wprowadzili wiele poprawek i ostatecznie wprowadzili w życie pomysł przeniesienia gry na model darmowy. Czy warto zagrać? Jak wiele się zmieniło?

Początki

Pomysł na grę narodził się już dawno temu, kiedy twórcy zdecydowali, że gra multiplayer daje większe możliwości niż standardowe RPG. Część graczy była zachwycona tym pomysłem a część fanów serii Knights of the Old Republic nie kryła swojej frustracji. Gdy gra ukazała się pod koniec 2011 roku, gracze z całego świata wreszcie mogli sprawdzić w akcji nowe dziecko stworzone przez legendarne studio BioWare we współpracy z LucasArts. Odzew graczy był momentalny. Gra zachwyca liczbą nagranych głosów, misji i zadań fabularnych, które są czymś więcej niż łażeniem z punktu do punktu zabijając przeciwników. Ale z czasem entuzjazm zastąpiło narzekanie szczególnie, że są do tego powody. Cały system TOR’a to nic innego jak klon World of Warcraft i nie trudno dostrzec oczywiste podobieństwa obu tytułów. Jedyną różnicą jest doświadczenie, którego ekipa BioWare nie posiada. Konkurencja już dawno wprowadziła możliwości urozmaicające rozgrywkę, natomiast na dzień dzisiejszy w The Old Republic wielu standardów obowiązujących wśród dzisiejszych gier sieciowych nie uświadczymy.

Jak już wspomniałem zawartości jest wiele. Dla każdej postaci, mamy inne mapy i zależnie od wybranego serwera walczymy ze sztuczną inteligencją, ludźmi lub wszystkimi naraz. Misje nie raz wywołają uśmiech na waszych twarzach i dotkną tematów, które od lat przewijają się przez uniwersum Star Wars. Jeśli jesteście fanami filmowej sagi, będziecie bawić się dobrze grając w tą grę, choćby przez wzgląd na ciekawe dialogi. Jeśli jednak jesteście fanami gier MMO, to może być ciężko z przekonaniem się do TOR’a. Brakuje rozwiązań, które są obecne w innych grach tego typu. Przykładowo nie ma możliwości zmiany wyglądu postaci po jej utworzeniu. Po kilkudziesięciu godzinach gry naprawdę chciałoby się zmienić twarz naszego bohatera, albo chociaż kolor włosów czy aparycję. Do tego system szybkiego podróżowania to istne utrapienie i czasem trzeba przejść kawał drogi, żeby tylko zdobyć nagrodę.

Grafika jest już mocno przestarzała(w porównaniu np. z PlanetSide 2), animacje i ruchy postaci ani trochę nie pasują do gier obecnej generacji. Optymalizacja to jedno wielkie nieporozumienie, a obsługa klienta jest po prostu słaba. Czytając oficjalne forum obsługi technicznej można natknąć się na setki tematów pozostawionych bez odpowiedzi. Na moje problemy z płynnością gry, ekipa pomocy technicznej odpowiedziała radą abym przeczyścił wiatraki w komputerze. Po sprawdzeniu wiatraków i tworząc wiadomość wyjaśniającą, że to z pewnością nie jest problemem, kontakt z technikami BioWare się urywa. Teraz zaczynają pojawiać się następne problemy, występujące u większej liczby graczy. Przeciwnicy umierając pozostają w bezruchu z bronią w rękach, tekstury pojazdów migają a na domiar złego gra coraz częściej wyłącza się lub zawiesza nie informując o żadnym błędzie. Czy tak właśnie miało wyglądać MMO przyszłości?

W dni premiery, gra była dostępna za dwieście złotych, co było grubą przesadą porównując z konkurencyjnymi produkcjami. Sytuacji nie poprawiał wysoki abonament, bez którego nie dało się grać. Do tego aby go opłacić trzeba było kombinować z potwierdzeniem konta kartą kredytową, bez którego nie można było używać kart Pre-Paid. Gra mimo to sprzedała się całkiem nieźle, przyciągnęła sporą grupkę graczy, jednak po świetnych pierwszych miesiącach sprzedaży, serwery zaczęły pustoszeć przez brak kolejnych misji. Po osiągnięciu maksymalnego poziomiu gracze nie mieli ani zbyt wiele do roboty ani zbyt wiele do kupowania. Teraz, kiedy gra ma już za sobą kilka aktualizacji sprawa nieco się poprawiła.

Free to Play

I wreszcie nadszedł ten moment, kiedy The Old Republic przeszła na pełny model free to play. Nie trzeba już więcej kupować gry ani płacić abonamentu. Wystarczy zarejestrować się, ściągnąć grę i nie pozostaje nic innego jak grać. Oczywiście mnóstwo graczy przybyło skuszonych możliwością darmowego sprawdzenia tytułu. Powiększone serwery zaczęły się znów zapełniać i trzeba czekać w kolejkach, w których pierwszeństwo mają gracze premium, czyli Ci, którzy nadal opłacają abonament. Bo system free to play, jak nie trudno się domyślić udostępnia za darmo tylko część gry. Jeśli chcemy więcej możliwości i ułatwień, musimy albo zapłacić, albo wykupić abonament. Jednak nie jest aż tak źle jak się wydawało. Porównanie możliwości obydwu typów kont pozostawiam każdemu z osobna, ja uważam, że nie warto dalej płacić za The Old Republic. Konto premium nie posiada żadnych ograniczeń póki jest opłacane i w ramach abonamentu co miesiąc gracz otrzymuje cartel coins, specjalną walutę wprowadzoną w ramach free to play. Pozwala ona odblokowywać specjalne dodatki i wyposażenie, a jeśli nie posiadamy abonamentu, można ją kupić za pomocą karty kredytowej i wykorzystać w sklepie odblokowując funkcje lub kupując sprzęt. Grając za darmo, ograniczenia zaczynają się już w momencie tworzenia postaci. Nie wszystkie rasy są dostępne, jednak nadal możemy wybrać każdą z klas postaci i dobić do 50 poziomu doświadczenia. Kolejne ograniczenia dotyczą zdobywanego doświadczenia, które jest mocno ograniczone, wyższych cen w sklepach a także umiejętności zdobywanych na wyższych niż normalnie poziomach. Przykładowo Sprintu uczymy się dopiero na 15 poziomie, natomiast aby kupić speeder musimy mieć odpowiednią licencję, która kosztuje fortunę i odpowiedni dla licencji poziom doświadczenia(25, 40 a następnie 50). Abonenci nie muszą się tym przejmować i Sprint dostają od razu, natomiast speedery 15 poziomów wcześniej, jednak na niewiele się to zdaje, kiedy nadal musimy uzbierać odpowiednio wysoką kwotę pieniędzy. Atrakcyjnym dodatkiem jest możliwość szybkiej podróży do naszej floty a także droidy medyczne, które wskrzeszają na polu bitwy. W grze pojawiają się także limity i to właśnie one są największym utrapieniem podczas gry na darmowym koncie. Oczywiście i to da się przeżyć, jednak wiele zawartości po prostu nie da się od teraz doświadczyć. Darmowe konta mają limit na posiadaną ilość waluty, co wiąże się z brakiem możliwości zakupu specjalnego wyposażenia, które po prostu kosztuje więcej niż możemy posiadać. Problemem jest także dwugodzinny czas oczekiwania na odnowienie funkcji szybkiej podróży, brak możliwości uczestniczenia w niektórych misjach a także limity ilości dostępnych misji kosmicznych, flashpointów i warzonów. Nie jest to nic, bez czego nie dałoby się grać, ale są to rzeczy, które z jednej strony są przydatne, a z drugiej nie są warte opłacania abonamentu. Nie są to wszystkie ograniczenia podczas gry free to play, ale wydaje mi się, że niewielu zmartwi ograniczona ilość slotów do sprzedaży na aukcjach czy brak skrytki, w której można przechowywać ekwipunek.

Naprawdę nie rozumiem polityki BioWare i LucasArts. Z jednej strony, naprawdę cieszę się, że wreszcie nie trzeba będzie płacić za możliwość grania a z drugiej rozumiem ludzi, którzy wydali w ciągu ostatnich miesięcy pieniądze na grę. Wersja pudełkowa do niczego się dzisiaj nie nadaje, bo i tak trzeba ściągnąć większą część gry z internetu. Wiele osób grało w The Old Republic jak w grę dla pojedynczego gracza, w ogóle nie interesując się resztą społeczeństwa i tylko z tego powodu opłacali abonament. Teraz, kiedy da się grać za darmo, można czuć się oszukanym, bo bonusy, które miały rekompensować zakup gry i opłacanie abonamentu są mizerne. Możecie poczytać co dostają powracający i aktywni gracze na oficjalnej stronie gry i radzę uważnie czytać dla kogo przeznaczone są bonusy. Całkiem niezły interes zrobili Ci, którzy zakupili grę w edycji kolekcjonerskiej, ale ta z kolei była bardzo droga a ich ilość była mocno ograniczona.

Przyszłość odległej galaktyki

Co wobec tego będzie dalej z Star Wars The Old Republic? Myślę, że gra ma przed sobą ciężki czas. To będzie ogromna próba i obawiam się, że powtórzy się sytuacja sprzed roku. Ilość populacji na serwerach zacznie stopniowo spadać, a większość graczy która pozostanie będą stanowić stali klienci lub gracze nie płacący w ogóle. Na razie to co oferuje The Old Republic to za mało, aby płacić za abonament czy dokupować nową walutę. Jeśli jeszcze nie graliście, macie świetną okazję zacząć i wciągnąć się w świat odległej galaktyki. Jeśli nie lubicie gier MMO, nic nie stoi na przeszkodzie aby grać w samotności, natomiast w drugą stronę będziecie mieli ogromny problem żeby przełknąć coś, co zrobili ludzie, nie znający się na rzeczy. Widać, że gra była eksperymentem, w który włożono ogromne pieniądze i niestety mogą się one nie zwrócić. Martwi mnie, że serwery mogą zostać wyłączone za kilka lub kilkanaście miesięcy i gra podzieli los swojej poprzedniczki – Star Wars Galaxies, do której swoją drogą The Old Republic niestety nie dorównuje.