Asset 3

Far Cry 3 – Recenzja

Ernest "zmyślony" Michalski / 26.12.2012
komentarze: 0

Kiedy na rynku ukazał się pierwszy Far Cry, gry wideo podążyły w zupełnie nowym kierunku. Piękna grafika, silnik wprowadzający mnóstwo nowych technologii, a to wszystko oprawione dużą dawką akcji i emocjonującej fabuły. Do tego dochodziła także swoboda w wykonywaniu zadań i zwiedzaniu tropikalnej wyspy. Far Cry 2, wyprodukowany już nie przez Crytek, ale Ubisoft Montreal po raz kolejny wniósł do branży powiew świeżości, jednak nowy developer miał inną wizję niż poprzednik.

Druga część miała niewiele wspólnego z poprzedniczką. Chociaż „dwójka” była całkiem niezła, to wiele jej brakowało, a największym zarzutem wobec twórców było wyrzucenie z gry elementów skradania. Nic dziwnego, że gracze byli pełni obaw co do kolejnego epizodu. Ale teraz, kiedy premierę Far Cry 3 mamy już za sobą, mogę śmiało powiedzieć: to gra mojego życia!

Fabuła

Osią gry jest kilkunastogodzinny wątek fabularny, który pełen jest zwrotów akcji i mocnych scen zapadających w pamięć. Far Cry 3 jest jak pędzący ekspres, rozpędza się w mgnieniu oka i zwalnia dopiero kiedy osiąga stację docelową. Trzeba przyznać, że twórcy postarali się aby akcja nie zwalniała ani na chwilę a do tego historia, którą serwują nam twórcy jest o wiele bardziej wiarygodna niż poprzednio. Głównym bohaterem jest niejaki Jason Brody. Na „wyspę szaleńców” trafia przez przypadek, skacząc ze znajomymi na spadochronach z nadzieją na niezłą zabawę. Uśmiech na twarzach grupki znajomych szybko znika, kiedy zostają porwani przez handlarzy niewolników, żądających od rodziców wysokich kwot pieniędzy w ramach okupu.

Przywódcą piratów jest niejaki Vaas. Z charakteru przypomina nieco Jokera, z tą różnicą, że ma jeszcze bardziej nie po kolei w głowie. Gra momentami potrafi pokazać realizm z najwyższej półki. Słabości zarówno psychiczne jak i fizyczne bohaterów są głównym atutem gry, jednak wiele scen to typowe ujęcia wyjęte wprost z Hollywoodzkiego kina akcji, które kompletnie psują całą koncepcję.

Chociaż Jason na początku nie potrafi się odnaleźć w brutalnym świecie, bardzo szybko zaczyna zostawiać za sobą stosy trupów. Oczywiście, gdybyśmy przez całą grę mieli zabić tylko jedną osobę, byłoby to nieprawdopodobnie nudne dlatego może to i lepiej, że twórcy pomieszali ludzkie odruchy Jasona ze scenami gdzie zabija jakby urodził się z karabinem w rękach.

Realizm jest w tej serii podstawą, odkąd za kolejne odsłony odpowiada Ubisoft. Było to już widać w drugiej części ale tutaj temat rozwinięto jeszcze bardziej. Powracają animacje leczenia w których bohater wydłubuje sobie kulę z ramienia lub bandażuje zadrapania i otarcia. Często zaskoczy was Jason, który po upadku do wody zacznie się podtapiać, a ześlizgując się ze stromego urwiska zacznie szukać rękoma czegoś za co mógłby złapać. Widać też, że zmianie uległa nieco otoczka fabularna.

W pierwszej części mieliśmy elementy fantastyczne a w drugiej, historia była mocno naciągana i mało wiarygodna. Tutaj nie do końca wiadomo co jest prawdą, a co halucynacją głównego bohatera, z którym naprawdę można się zżyć. Swobodnie zawieszona kamera kołysze się, przypominając o tym, że Jason też musi oddychać. Zwiedzając wyspę często natkniemy się na ciekawe znajdźki, które tylko podsycają całą atmosferę. Do odnalezienia w grze są: komplet kart pamięci, na których zapisano receptury na wytwarzane na wyspie narkotyki; listy żołnierzy japońskich z II wojny światowej; figurki zwierząt i specjalne bronie oraz receptury.

Każdy znaleziony przedmiot jest dokładnie opisany w dzienniku i jest to jedna z niewielu gier, gdzie naprawdę warto do niego zaglądać. Przykładowo opis postaci, które spotykamy w grze jest rozwinięciem, a nie streszczeniem tego co widzimy na ekranie.

Mieszanka pomysłów

Widać, że nowi twórcy mają swój pomysł na gry z serii Far Cry. W „trójce” wiele rzeczy zapożyczono z elementów rozgrywki pierwszej części, jednak nie można nie dostrzec animacji i szaty graficznej przypominającej o drugiej odsłonie. Lokacje, to jeden wielki miks gęstej dżungli pełnej drzew, rzek i wodospadów oraz bunkrów, plaż i krystalicznie czystych wód. Na pierwszy rzut oka, miejsce do którego trafia bohater gry, wygląda jak malownicza wyspa, na której można spędzić wakacje, jednak to tylko pozory, bo z czasem miejsce zaczyna zamieniać się w piekło, z którego nie można uciec. Chociaż oprawa graficzna jest bardzo kolorowa to Far Cry 3 jest jedną z najbardziej makabrycznych strzelanek ostatnich lat. To połączenie sprawia, że nie sposób się od niego oderwać.

Rozgrywka

Najważniejszym elementem Far Cry 3 i jego główną zaletą, jest wolność wyboru. Po kilku pierwszych minutach gracz dostaje w swoje ręce otwarty, bardzo duży świat gry. Można wybrać się przykładowo na posterunek, wykończyć strażników z daleka, z bliska, w otwartym konflikcie lub uwalniając zwierzęta z klatek czy eliminować ich odwracając ich uwagę. Nareszcie powrócił bowiem system skradania z prawdziwego zdarzenia. Ponownie (jak w pierwszej części) możemy rzucać kamieniami aby odwracać uwagę i pozostawać niezauważonym skradając się za plecami strażników. Cicha eliminacja jest solidnie nagradzana punktami doświadczenia.

Warto zaznaczyć, że za wszystko dostajemy punkty doświadczenia, ale ich ilość jest tym większa im efektowniejszy jest nasz wyczyn. Bardziej opłaca się teraz celować w głowy przeciwników, czy wykańczać ich nożem niż lecieć przed siebie. Śmierć można zadawać na różne sposoby i przy użyciu rozmaitych broni, których liczba zwiększa się w miarę postępów w grze. System bardzo mi się podoba, bronie nie dość, że możemy zdobywać za darmo lub kupować to możemy je jeszcze ulepszać, tak aby odpowiadały naszemu stylowi gry.

Można przykładowo kupić łuk i wyposażyć go w celownik na krótki lub długi dystans. Kupić głośną strzelbę lub pistolet automatyczny z zamontowanym tłumikiem. Jakby tego było mało są jeszcze bronie specjalne, takie jak miotacz ognia czy wyrzutnia rac lub specjalnie zmodyfikowane takie jak strzelba z powiększonym magazynkiem, celownikiem i unikalnym malowaniem.

Do przemieszczania się po wyspie standardowo będziemy używać pojazdów lądowych(samochody, buggy, quady), wodnych(motorówki, skutery) i powietrznych(lotnia). Zrezygnowano z naprawiania samochodów w magiczny sposób, od teraz trzeba nosić ze sobą specjalny sprzęt, jednak zapewniam was, że pojazdy nie są tutaj praktyczne. Do większości miejsc lepiej dojść pieszo, zbierając po drodze potrzebne przedmioty i eksplorując teren. Rozeznanie w okolicy odgrywa w grze kluczową rolę, ponieważ przeciwnicy nie raz potrafią nas zaskoczyć. Warto oznaczać ich aparatem, rozejrzeć się czy w pobliżu nie ma niebezpiecznych zwierząt, które przeszkodziły by nam w wykonaniu misji, a także odnaleźć dogodne miejsce do przeprowadzenia akcji. Przykładowo zajmując posterunek, można przemknąć się przez dziurę w płocie, zeskoczyć z góry po dachach lub znaleźć dogodne miejsce do eliminowania przeciwników z dystansu.

Cała reszta

Graficznie znów mamy małą rewolucję. Nie wydaje mi się, aby jakakolwiek gra dorównywała technicznie Far Cry 3. Co prawda nie ma tutaj aż takiej mechaniki, żebyśmy mogli odstrzeliwać listki z drzew, jednak wiele efektów świetlnych i iluzji optycznych naprawdę robi wrażenie. Detale otoczenia stoją na przyzwoitym poziomie, choć fani serii Crysis mogliby dopatrzeć się kilku tekstur w niskiej rozdzielczości czy błędów graficznych. I o ile problemy z wyświetlaną treścią zdarzają się naprawdę sporadycznie, to błędów w samej grze jest więcej.

Główny zarzut jaki mam do Far Cry 3 to sztuczna inteligencja.System skradania i wykrywalność przez przeciwników działają o wiele lepiej niż w poprzednich grach, jednak bardzo irytują ich nietypowe zachowania. Przykładowo, strzelając z broni z tłumikiem, często po jednym strzale wrogowie od razu nas dostrzegają i rzucają się do ataku. Niezależnie od tego czy znajdujemy się kilkaset metrów dalej, skryci w krzakach z bronią, której nie sposób było wykryć. Używanie kamieni też wiąże się z pewnymi dziwnymi zachowaniami żołnierzy, którzy często odwracają się w stronę rzuconego kamienia, ale zaraz wracają na trasę swojego patrolu. Dodatkowo kiedy jeden z przeciwników nas dostrzeże, cała reszta od razu biegnie w naszą stronę.

Po ukończeniu gry, pozostaje nam doszlifować osiągnięcia, pozbierać to co jeszcze zostało na wyspie i wykonać misje poboczne. Można też zagrać jeszcze raz od nowa, a zapewniam, że zaczniecie dostrzegać wiele rzeczy, obok których wcześniej przeszliście obojętnie. Gdyby jednak powtarzanie Far Cry 3 przestało sprawiać przyjemność, twórcy przygotowali osobną kampanię kooperacji. Misje nie są specjalnie złożone, więc nie liczcie na fabularne momenty jak z trybu dla pojedynczego gracza. W końcu chodzi tu głównie o współpracę i na tym skupia się gra. Multiplayer z prawdziwego zdarzenia także występuje w grze i do dyspozycji gracza oddano standardowe tryby. Trochę irytuje brak trybu LAN i brak możliwości chowania się za osłonami. Twórcy gry tłumaczą, że funkcja ta sprawiała im mnóstwo problemów podczas testów i dlatego ostatecznie z niej zrezygnowano.

Czy warto?

Far Cry 3 to z pewnością ogromny krok na przód i pomimo kilku błędów technicznych, które zdarzają się każdej grze, warto zainwestować swoje pieniądze. Ta gra to istne szaleństwo, o czym proponuję każdemu przekonać się osobiście. Niewiele jest tutaj nowości, nie mamy ani rewolucyjnej technologii ani oryginalnego sposobu ukazania fabuły. Mimo to historia naprawdę wciąga i jest wiarygodna (poza kilkoma naciąganymi momentami) a cała reszta jest tak jak należy. Jeżeli chodzi o rozgrywkę, to dawno tak dobrze się nie bawiłem eliminując wrogów po kolei tak aby nie zorientowali się o co chodzi. Może trochę brakuje jakiegoś trybu, gdzie bylibyśmy zmuszeni wykonywać misje bez wykrycia, jakiegoś utrudnienia, które wydłużyłoby rozgrywkę o nawet kilka godzin. Bo po przejściu gry, naprawdę ciężko było mi rozstawać się z wyspą i Jasonem, do którego jak by nie było trochę się przywiązałem. Więc łapcie za spadochron i skaczcie, a sami się przekonacie o czym mówię. To istne szaleństwo…