Sniper: Ghost Warrior 2 – Recenzja
Według szefa CI Games – Marka Tymińskiego, premiera Sniper Ghost Warrior 2 to najważniejsza polska premiera tego roku. Czy zatem faktycznie wspólny wysiłek ponad 100 osób przełożył się na świetny produkt i czy druga odsłona serii poprawiła wszystkie błędy poprzedniczki?
Zapraszamy do zapoznania się z naszą recenzją wersji na Xbox360.
Historia
Po strzelaninach nie oczekuję nigdy specjalnie wyszukanej fabuły, ale dwa ostatnie odsłony serii Medal of Honor pokazały mi, że można stworzyć grę z ciekawą warstwą fabularną. Niestety warstwa fabularna, w zasadzie jej brak to największa wada Sniper Ghost Warrior 2. Ok, może nie największa ale druga największa wada.
Zacznę od tego, że gra nie posiada żadnego intra. Nawet po uruchomieniu kampanii od razu rzucani jesteśmy w wir walki i udajemy się na misję. Owszem, jest jakieś wprowadzenie do zadania, padają jakieś nazwiska ale kto, co, z kim, po co i dlaczego – nie jest nam dane się dowiedzieć.
Pod koniec trzeciego aktu zaczynają się jakieś zwroty akcji, ale opowiadanej historii daleko do jakiejkolwiek innej strzelaniny. Co gorsze – gra nie posiada praktycznie żadnego zakończenia, bo ciężko za takowe uznać dwuminutowy filmik w większości składający się z odlatującego w siną dal śmigłowca. Tak, nawet zakończenia nie da się zespoilerować.
Oprawa audiowizualna
Sniper Ghost Warrior 2 korzysta z dobrodziejstwa jakim jest silnik CryEngine 3. Na przykładzie Crysis 3 mogliśmy zobaczyć do jakich cudów jest zdolny ten silnik nawet na tak starym sprzęcie jak Xbox360. Wiadomo, że studio CryTek zna zapewne wiele sztuczek, o których ekipa CI Games mogła nie wiedzieć, ale delikatnie mówiąc ich produkcja jest nierówna.
Pierwszy akt wygląda naprawdę dobrze – wszystkie widoczki cieszą oko, a animacja jest płynna niezależnie od nasilenia akcji na ekranie. Podobnie jest w przypadku trzeciego aktu. Miałem okazję zagrać w wersję PC podczas konferencji prasowej CI Games i porównując pierwsze misje z obu wersji różnice są widoczne ale jakoś bardzo specjalnie w oczy nie kłują (może poza ząbkowanymi liściami).
Oprócz otoczenia również modele postaci czy broni wyglądają naprawdę dobrze, a promienie słońca przedzierającego się między koronami drzew robiły imponujące wrażenie.
W międzyczasie jednak mamy do czynienia z aktem drugim naszej przygody, gdzie mam wrażenie że osoby pracujące do tej pory nad grą skoczyły na urlop. Tekstury momentami wyglądają jakby je ktoś wyciągnął z Minecrafta i straszą wręcz pikselozą nawet z większej odległości. Nie lepiej jest wtedy też z modelami postaci – mam wrażenie że momentalnie straciły 1/4 polygonów.
To wszystko jednak jest i tak małym potknięciem w porównaniu z cutscenkami czy jak kto woli filmikami przerywnikowymi. Jakość animacji, kadry, mimika postaci były w porywach „w miarę ok”. Być może to zasługa jakiegoś filtra, ale mam wrażenie że były one prerenderowane i jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie że jakby były oparte o silnik gry byłyby o niebo lepsze.
Rozgrywka
Przyszła pora zająć się najważniejszym elementem, czyli rozgrywką. W Sniper Ghost Warrior 2 mamy okazję wcielić się w snajpera i … sprawiło mi to mimo wszystko mnóstwo frajdy. Używanie różnych gadżetów jak choćby noktowizor czy kamera termowizyjna wprwoadza sporo urozmaicenia do samej rozgrywki. Samo strzelanie jest bardzo dobrze rozwiązane – podczas mierzenia do odległego celu musimy brać pod uwagę nie tylko siłę i kierunek wiatru ale także grawitację gdyż kula będzie podczas lotu opadała, a do tego CI Games doskonale przeniosło uczucie ciężaru broni i odrzutu. Absolutnie kapitalnym pomysłem jest konieczność delikatnego wciskania spustu w celu zminimalizowania odrzutu. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim i działa to genialnie.
Na szczęście tym razem nie ma żadnych misji przerywnikowych z karabinami – od początku do samego końca wcielamy się w postać snajpera, więc będziemy się przekradać, chować i eliminować przeciwników po cichu. Często jeden niezbyt dobrze wymierzony strał może ciągnąć nam na głowę całą chmarę przeciwników, ale jeśli będziemy odpowiednio mierzyć i dobierać cele – przemkniemy się bez większego echa.
W tym aspekcie gra bardzo przypomina mi Ghost Recon: Future Soldier, w którym również można było dokonać ataku frontalnego, ale jednak dobrze zaplanowana eliminacja kolejnych przeciwnikow nie tylko sprawiała więcej przyjemności ale i stanowi o wiele większe wyzwanie. Niestety całe wrażenie psuje liniowość rozgrywki – przez radio dostajemy informacje o kolejnych celach, a wszelka improwizacja sprawia że „głos w słuchawce” strzela focha.
Jak wspomniałem w grze nie ma żadnych misji z innymi broniami niż karabin snajperski, ale od czasu do czasu zdarza się przedzieranie się przez ciasne korytarze (głównie chodzi tu o Akt 2), ale na szczęście strzelanie z podręcznego pistoletu z tłumikiem jest bardzo dobrze zrobione. Sama konstrukcja misji jak i stawiane przed nami zadania są dosyć zróżnicowane – będziemy mieli okazję uratować kolegów z oddziału, osłaniać ich podczas ataku na przeciwnika, czy torować im drogę podczas nocnej misji.
Podsumowując więc aspekt samej rozgrywki – to zdecydowanie najsilniejszy punkt Sniper: Ghost Warrior 2. Gdyby tak jeszcze punkty kontrolne nie były oddalone od siebie tak absurdalnie daleko…
Tryb Multiplayer
Kiedy czekałem na premierę sporo myślałem nad tym trybem. Pojedynki snajperów są bardzo mało emocjonujące – w końcu w większości polegają one na obraniu dobrego punktu i wyczekiwaniu na błąd przeciwnika. To jednak zawsze można rozwiązać ciekawie zaprojektowanymi mapami.
W rozgrywkach wieloosobowych spędziłem niewiele ponad godzinę, ale nie dlatego że rozgrywka była nudna. Tryb ten został dodany ewidentnie w pośpiechu i nieco na siłę. Ciężko inaczej nazwać przypadek, kiedy do naszej dyspozycji zostaje oddany dosłownie JEDEN TRYB ROZGRYWKI oraz … DWIE MAPY. Poważnie – dostępny jest wyłącznie Team Deathmatch. Szczerze przyznam, że mimo iż mapy są dwie na mapie Kurort nie udało mi się ani razu zagrać – brakowało chętnych.
Dla mnie tryb ten to porażka na całej linii i naprawianie go płatnym dlc to cios poniżej pasa, chyba że dodatki z mapami dla rozgrywek wieloosobowych będą darmowe i pojawią się także nowe tryby.
Czy warto zatem inwestować?
Zawsze kibicuję polskim developerom i nie inaczej było w przypadku CI Games. Spędzając trochę czasu ze Sniper: Ghost Warrior 2 podczas konferencji prasowej byłem mocno zajarny i chciałem jak najszybciej wrócić do domu i kontynuować swoją przygodę. Niestety, jak się okazuje gra zamiast jeszcze mocniej mnie do siebie przekonać odpychała coraz bardziej z każdą godziną.
Sniper: Ghost Warrior 2 to gra, która miała ogromny potencjał a pojawiające się materiały obiecywały nam grę z najwyższej ligi. Niestety otrzymujemy grę ze szczątkową fabułą, kiepskimi przerywnikami i do bólu liniową rozgrywką. Obraz ten jeszcze bardziej psuje żart zwany trybem multiplayer.
Zagadką dla mnie pozostanie jak można było ten tytuł promować jako AAA, bo moim zdaniem to niedokończony produkt wydany zbyt szybko.
Myślę, że domyślacie się jaka jest odpowiedź na zadane pytanie – jeśli kręci Was zabawa w snajpera i mimo wszystko gdzieś w środku jesteście ciekawi jak udała się ta produkcja to w żadnym wypadku nie kupujcie tego tytułu teraz. Poczekajcie na spadek ceny, który nastąpi niebawem na 100% i jeśli gra dobije w okolice 49zł możecie się na nią wtedy skusić. Nie mówcie tylko, że nie ostrzegałem.
Kopię Sniper Ghost Warrior 2 do recenzji w wersji na Xbox360 otrzymaliśmy od firmy CI Games





