Playing Daily

Niezależny serwis dla graczy – newsy, recenzje i ploteczki na temat gier. Nieważne czy PC, PS3, Xbox360, Xbox One, PS4 czy Mobile.

Czas Honoru: Operacja Most III – recenzja

Recenzja
0

W miniony weekend premierę miały dwie polskie karcianki traktujące o podobnej tematyce. I o ile dopiero zgłębiam instrukcję do „Bohaterów Wyklętych”, o tyle w „Czas Honoru: Operacja Most III” rozegrałem już kilka partii i chętnie podzielę się wrażeniami z gry.

Jest rok 1944, Niemcy w tajnym poligonie rakietowym w Bliźnie intensywnie pracują nad rakietami balistycznymi V-2. Broń ta ma w zamyśle kierownictwa III Rzeszy rzucić Anglię na kolana i odwrócić niekorzystny bieg wojny. Polskie Państwo Podziemne trafnie ocenia wielkie znaczenie tych prac i kieruje do rozszyfrowania tajemnic poligonu najlepszych żołnierzy Armii Krajowej i przerzuconych z Anglii komandosów – Cichociemnych. Rozpoczyna się dramatyczna walka wywiadów, której stawką jest życie tysięcy mieszkańców Londynu, a może i wynik całej wojny…

O grze

Czas Honoru: Operacja Most 3

„Czas Honoru: Operacja Most III” to taktyczna, wojenna gra karciana wydana przez Phalanx Games Polska we współpracy z Telewizją Polską S.A. Przeznaczona jest wyłącznie dla 2 osób, a czas rozgrywki oscyluje w okolicach 30 minut. Gra pozwala nam wziąć udział w jednej z najważniejszych operacji polskiego wywiadu z czasu II wojny światowej. Jak wyszło odwzorowanie tych działań na kartach?

Co w pudełku?

Czas Honoru: Operacja Most 3

Do warstwy graficznej raczej ciężko się przyczepić – wszystkie komponenty gry są ładnie wykonane, karty zilustrowano autentycznymi zdjęciami z tamtych czasów, chociaż ilość informacji w formie graficznej na kartach przytłacza i odsuwa na drugi plan wszelkie zdjęcia znajdujące się jakby głęboko pod spodem. Niemniej wykonanie kart jest przyzwoite.

Oprócz nich w pudełku znajdziemy dwie kostki – czarna dla strony niemieckiej i czerwona dla polskiej – oraz 15 małych, drewnianych znaczników, które spełniają rolę części rakiet V-2. Fabuła gry opiera się na poszukiwaniu szczątków rakiet – w moim egzemplarzu gry rakiety musiały ostro przyłożyć w ziemię, ponieważ kostki są różnych rozmiarów i nie zawsze idealnie kwadratowe, a czasami nawet z mocno postrzępionymi krawędziami. Nie wydaje mi się, żeby to był celowy zabieg, a raczej słaba jakość wykonania.

Na plus zasługuje instrukcja – nie za długa, przyjemna dla oka, ale przede wszystkim wszystko jest w niej dobrze wytłumaczone i opatrzone przykładami, dzięki czemu wejście do gry jest bezbolesne.

Rozgrywka

Czas Honoru: Operacja Most 3

Rozgrywka toczy się w 3 lokacjach: polskim lesie, gdzie ukrywają się Cichociemni, niemieckiej bazie rakietowej, oraz neutralnej strefie okolic bazy, gdzie trafiają szczątki rakiet.

Gra trwa 4 etapy, z czego każdy etap ma kilka faz. Najpierw gracze dobierają na rękę 5 kart ze swojej puli, następnie rozpoczyna się próba rakietowa, która określa, ile części rakiety spadło w okolicach bazy rakietowej. To właśnie o te części toczy się walka, która zaczyna się w kolejnym etapie, a pierwszy ruch zawsze należy do strony polskiej.

Gracze mają do wyboru 4 rodzaje kart, które dają możliwość przeprowadzenia kilkunastu różnych akcji, co brzmi całkiem sensownie… ale takie do końca nie jest. Każda ze stron ma bowiem do dyspozycji tylko 23 karty, co sprawia, że po 3 rozgrywkach wszystko jest już ograne, oklepane i elementu zaskoczenia brak. Do tego większość kart dla obu stron jest taka sama, różnice mieszczą się w 2-3 kartach, co nijak ma się do zapowiadanej różnorodności gry obiema stronami konfliktu.

Gracze wykonują swoje akcje na przemian, do momentu, kiedy obaj pod rząd nie spasują. Możemy zagrywać karty oddziałów niezbędnych do walki oraz, przede wszystkim, przeczesywania okolic w poszukiwaniu odłamków rakiet. Oprócz żołnierzy mamy do dyspozycji karty wsparcia, które pozostają na stole i służą nam bonusami typu dwie akcje pod rząd lub +1 do rzutu kostką, karty specjalne, których zagranie wymaga akcji, a po użyciu odrzucamy je, oraz karty natychmiastowe, które zagrywamy w dowolnym momencie, nawet nie mając akcji i podczas ruchu przeciwnika. Plusem są możliwe do stworzenia combosy, dzięki zagraniu odpowiednich kart w odpowiednim czasie, ale zbyt dużo kombinowania tu nie uświadczymy.

Czas Honoru: Operacja Most 3

Z dostępnych nam akcji możemy poruszać swoimi oddziałami, atakować żołnierzy przeciwnika lub szukać części rakiet. Do rozstrzygania walk i efektów poszukiwań gracze używają kostek sześciościennych – mi taki losowy czynnik w niczym nie
przeszkadza, znajdą się jednak zatwardziali przeciwnicy takiego rozwiązania. Kiedy obaj gracze spasują, następuje odświeżenie zużytych kart na stole i zaczyna się kolejny etap. Gra kończy się po 4 etapie: wtedy podliczane są części rakiet zdobyte przez obu graczy. Zwycięzcą zostaje ten, który zgromadził ich więcej, w przypadku remisu wygrywa strona niemiecka.

Podstawowe zasady dobrze wyjaśnił twórca gry, Michał Ozon:

YouTube Preview Image

Podsumowanie

„Czas Honoru: Operacja Most III” to gra z potencjałem, który moim zdaniem nie został jednak wykorzystany. O ile wykonanie stoi na dobrym poziomie, a i sama rozgrywka jest całkiem nieźle pomyślana, to całość jednak nie klei się. Przede wszystkim wpływ ma na to niewielka ilość kart: w pudełku znajdziemy ich zaledwie 55, z czego gracz do swojej dyspozycji ma wspomniane już zaledwie 23 karty. Podczas gry wszystkie z nich na naszym ręku się znajdą, dlatego nie ma mowy o losowości, zaskoczeniu – przez co do kolejnych rozgrywek podchodzi się coraz bardziej znudzonym. Oficjalna cena to 59,95 zł – moim zdaniem zdecydowanie zbyt wygórowana jak na tak niewielką ilość komponentów i niską regrywalność.

PLUSY

+ graficzne wykonanie
+ tematyka
+ niezła mechanika

MINUSY

– jakość drewnianych znaczników
– mała ilość kart
– znikoma regrywalność
– cena

Autor: Bartek Cieślak