Asset 3

Girl Fight – recenzja

Andrzej Kała / 18.10.2013
komentarze: 0

Girl Fight to nowa bijatyka nad którą pracowało studio Kung Fu Factory. Po ponad rocznym opóźnieniu gra trafiła na rynek Xbox Live Arcade, a co za tym idzie – nie mogłem oprzeć się pokusie sprawdzenia czy tak długie wyczekiwanie tej produkcji zostanie nagrodzone wysokiej jakości bijatyką. Niestety, tak się nie stało…

Absurdalna historia

Girl Fight

Przyznaję, że w bijatykach nigdy specjalnie nie doszukuję się jakiejś rozbudowanej fabuły, bo przecież ona akurat ma najmniejsze znaczenie, ale nawet takie tytuły jak Street Fighter 4 starają się zachować jakąś fabułę i nagradzają gracza kończącego grę ładną animacją. W przypadku Girl Fight fabułę można streścić w zasadzie w jednym zdaniu – korporacja bierze 8 panienek, wsadza je do wirtualnej rzeczywistości i każe im się klepać.

Przed każdą walką tajemniczy głos stara się budować napięcie i odrobinę rozwinąć fabułę, ale są to wyłącznie jednolinijkowe hasła, które w żaden sposób nie są potem rozwijane. Największy zawód czeka na Was jednak na końcu rozgrywki, bowiem po ukończeniu trybu Arcade daną postacią otrzymujemy… obrazek końcowy. Tak, dokładnie tak – obrazek końcowy, nawet nie jakąś krótką animację, do tego zero tekstu…

Wygląda i brzmi

Girl Fight

Oprawa graficzna gry specjalnie się nie wyróżnia, ale zarówno same modele postaci jak i areny na których przyjdzie nam walczyć wyglądają bardzo przyjemnie. Bardzo dobrą robotę robi w tym przypadku Cell Shading, który nadaje grze nieco rysunkowy charakter. Gra nigdy nie spowalnia ani nie traci klatek, co ma kluczowe znaczenie w przypadku wszelkiego rodzaju bijatyk.

Bardzo mocnym punktem Girl Fight jest natomiast ścieżka dźwiękowa. Zdaję sobie sprawę z tego, że dubstep czy techno nie podpasuje każdemu, ale wybrane utwory i gatunki muzyczne świetnie podkreślają fakt, że wszystkie walki odbywają się w wirtualnej rzeczywistości.

To co z tym klepaniem?

Girl Fight

Przejdźmy do najważniejszego elementu Girl Fight jakim jest sama rozgrywka. W tym aspekcie tytuł ten delikatnie mówiąc nie zaskakuje – widać, że stara się wprowadzić kilka ciekawych rozwiązań ale tak naprawdę równie dobrze mogłoby ich nie być.

W grze wybieramy jedną z 8 dziewczyn, które dosyć mocno różnią się od siebie od strony wizualnej. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o różnicach w samej rozgrywce – jakiej dziewczyny byśmy nie wybrali, ich style walki są bardzo zbliżone do siebie poza drobnymi wyjątkami.

Nasze ruchy w trakcie walki ograniczają się do jednego ciosu ręką, jednego nogą, rzutu i bloku. Ciosy te możemy łączyć w predefiniowane kombinacje i jak już uda nam się jakąś wykonać, to wygląda to nawet efektownie. Daleko jednak tutaj do tak rozbudowanego systemu walki jak choćby w Virtua Fighter.

Girl Fight

Próbowano troszkę urozmaicić rozgrywkę umiejętnościami, które możemy zakupić w sklepie za zdobyte podczas walki Combits. Ta wirtualna waluta wpada do naszej kieszeni za każdy wykonany cios, kombinację czy rzut, a także na koniec walki za styl, ilość utraconego zdrowia itp. itd. Monet tych nie można dokupić za prawdziwe pieniądze, więc wszystko zależy od naszych umiejętności.

Wracając jednak do umiejętności – w trakcie walki ładujemy pasek umiejętności podzielony na 3 sekcje, który następnie możemy wykorzystać na jedną z dwóch umiejętności. Może to być np. regenerowanie naszego życia przy pomocy zadawania ciosów przeciwnikowi czy też specjalne, psioniczne uderzenie. Jednakże tak jak wspomniałem – żadna z tych umiejętności nie ma zbyt dużego wpływu na rozgrywkę.

Same areny również nie zachwycają – to zwykłe, płaskie okręgi o ograniczonej powierzchni, w których brak jest jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem (nie licząc wirtualnej bariery ograniczającej ich zasięg).

Girl Fight

Rozgrywkę możemy prowadzić także z innymi graczami poprzez sieć, ale tryb ten boryka się z dwoma podstawowymi problemami. Pierwszym z nich jest pewne udziwnienie – otóż walczyć ze sobą przez sieć mogą wyłącznie gracze z tego samego regionu, co oznacza że jeśli macie konto PL, a znajomi konto US, to sobie razem nie zagracie. Skąd taki pomysł? Nie wiadomo. Drugi problem jest jednak o wiele poważniejszy – kompletnie nikt nie gra w Girl Fight przez sieć. Natknąć się można wyłącznie na łowców osiągnięć (tak, gra posiada jeden online’owy achievement) a i tak jedynym 100% sposobem na grę online jest ustawka ze znajomymi…

Średniak, który przejdzie bez echa

Girl Fight

Girl Fight nie jest wybitnie słabą grą – to typowy średniaczek, który przejdzie gdzieś tam bokiem w cieniu wielkich produkcji. W trakcie rozgrywki potrafi dostarczyć trochę frajdy, szczególnie jeśli znajdziemy kogoś kto usiądzie obok i będzie z nami rywalizował. Niestety w pojedynkę ta gra nie daje zbyt wiele radości, a satysfakcja z ukończenia trybu arcade wszystkimi postaciami jest praktycznie znikoma. Mocnym punktem Girl Fight jest natomiast jej cena – 35zł.

Czy zatem warto kupić? Moim zdaniem jeśli jesteście fanami bijatyk i to co już macie oklepaliście na wszelkie sposoby to.. poczekajcie na jakieś przeceny. Gra jest warta obecnej, pełnej ceny 35zł (Xbox360) / 31zł (PS3) ale wiem że akurat oczekiwania fanów gatunku są nieco wyższe.

Jeśli natomiast gatunek bijatyk jest Wam obojętny, to możecie sobie spokojnie ten tytuł podarować. Nie jest on ani przełomowy, ani wyjątkowy…