Asset 3

Killer Instinct – Xbox One, DRM i mała wpadka

Andrzej Kała / 18.12.2013
komentarze: 0

W trakcie turnieju Defend The School rozgrywanego w Queens College w Nowym Jorku Xbox One przerwał emocjonującą walkę dwóch zawodników pytając ich czy posiadają Killer Instinct, w którego właśnie grali. To niefortunny zbieg okoliczności, ale jednak pokazuje jak same w sobie nadmierne zabezpieczenia DRM potrafią uprzykrzać życie.

Na początek zobaczmy jak wyglądała cała sytuacja. Udało się ją nagrać i przewijając poniższy materiał wideo do ok. 6 minuty możecie zobaczyć co się stało.

Dlaczego to taki problem?

W trakcie rozgrywania turnieju obowiązują pewne zasady – nawet wciśnięcie pauzy (choćby i przypadkowo) w trakcie walki oznacza przegraną tego gracza. Jest to bardzo rozpraszające dla dwóch graczy w pełni skupionych na rozgrywce, która jak by nie patrzeć jest bardzo dynamiczna i wymaga ciągłej uwagi. Dodatkowo w tym czasie turniej był na żywo prezentowany w serwisie Twitch.tv. Najgorsze jest jednak to, że mecz ten to kwalifikacje do profesjonalnego turnieju Defend The North.

Jak działa DRM w Xbox One

xbox-sorry

Cyfrowe kopie gier na Xbox One wymagają stałego podłączenia do internetu, sprawdzając co jakiś czas nasze licencje. Podobnie zresztą wyglądało to w przypadku Xbox360, więc w tej materii nic się nie zmieniło. Dodatkowo – jeśli nie uda się zweryfikować uprawnień zawsze mamy 10 minut aby ponownie podłączyć konsolę do internetu (jeśli to jest źródłem problemu).

DRM musi odejść

Temat DRM w przypadku dystrybucji cyfrowej to ciężki orzech do zgryzienia. Najlepszym wyjściem wydaje się po prostu całkowite usunięcie tych zabezpieczeń, co jak się domyślacie nie do końca podoba się wydawcom bo w przypadku twórców to już bywa rożnie. Powodem tak zażartej walki o wprowadzanie zabezpieczeń DRM jest … oczywiście piractwo.

Patrząc jednak na historię Ubisoftu czy pokazany wyżej przypadek DRM robi więcej szkód dla „legalnych” graczy niż piratów. Jeśli ktoś będzie chciał zdobyć grę nielegalnie to i tak to zrobi – przecież można spokojnie pobrać dowolną produkcję Ubisoftu, nawet te z najbardziej „wypasionymi” zabezpieczeniami.

Z drugiej strony CD Projekt RED zrezygnował z jakichkolwiek zabezpieczeń w Wiedźminach i wyszedł na tym tylko do przodu. Ci co i tak mieli spiracić grę, to ją spiracili a oddani fani studia i Wiedźmina wyłożyli fundusze na grę (często w Edycji Kolekcjonerskiej) bez mrugnięcia okiem doceniając pracę developerów.

Ale temat dywagacji na temat zabezpieczeń DRM zostawię sobie na inny raz…