Asset 3

The Wolf Among Us – Episode 3: A Crooked Mile – recenzja

Piotr Szychowski / 24.05.2014
komentarze: 0

Całe szczęście, że czas oczekiwania na trzeci epizod Wilka był dużo krótszy, niż analogiczny okres pomiędzy pierwszym, a drugim odcinkiem. Jest bowiem zdecydowanie niewskazane, a wręcz niezdrowe, aby gracze musieli cierpieć katorgi związane z planem wydawniczym, skoro ekipa Telltale Games po raz kolejny przechodzi samych siebie. Co tym razem przygotowali?

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że to najkrótszy epizod The Wolf Among Us jak do tej pory i jestem za to jednocześnie wdzięczny deweloperom, jak i przeklinam ich z całego serca. Choć „wdzięczny” to może nieodpowiednie słowo, bo przecież przygód szeryfa Bigby’ego nigdy dość. Powiedzmy zatem, że zawartość odcinka w pełni rekompensuje jego długość.

WILK SYTY I OWCA CAŁA

Jak zapewne pamiętacie, poprzedni epizod Smoke and Mirrors przyniósł niezwykle mocne zakończenie, które w zasadzie było quasi-zamknięciem pewnego wątku (a jeśli nie pamiętacie, to w zasadzie nie powinniście czytać tego tekstu, bo możecie popsuć sobie zabawę, więc sio). Wielki Zły Wilk odnalazł nareszcie niezbite dowody, które potwierdziły winę jednego z podejrzanych. Pozostało więc „najprostsze” – schwytanie, poznanie motywów oraz wyegzekwowanie sprawiedliwości.

wolf-among-us-episode-3

Okazuje się jednak, że winny po raz kolejny znalazł się o krok przed nami, skutecznie zapobiegając pościgowi, a przynajmniej czasowo go opóźniając. W tym momencie wkraczamy do gry my, zaś naszym celem (jak łatwo się domyślić) jest znalezienie okrężnej drogi ku ściganej personie. W międzyczasie będziemy zatem uczestniczyć w pogrzebie, trafimy do znanych miejscówek oraz tych wcześniej nieodwiedzanych. Klasycznie dla serii pojawi się parę nowych Bajek, ale starych również nie braknie. Jeżeli mówi wam coś taki tytuł jak Żabi Król, czy podobnie jak ja lubujecie się w drinkach o nazwie Krwawa Mary, będziecie wiedzieć o co lub kogo chodzi.

SZEMRANA ALEJA

Nie tylko nawiązaniami do legend i baśni bawią się z nami w kotka i myszkę chłopaki z Telltale Games. Autorzy znów bowiem zadbali o to, by każdy gracz mógł zinterpretować tytuł odcinka na swój własny sposób i zagrali sprytnie, bo każda interpretacja wydaje się tą właściwą. I choć „Walk a Crooked Mile” jest po prostu filmową klasyką gatunku noir, to już stara brytyjska rymowanka „There Was a Crooked Man” dużo mocniej powiązana jest ze środowiskiem Bajek, fabułą epizodu oraz prawdopodobnie całą historią. Mimo to, nadal skłaniam się ku uznaniu wyższości dosłownego tłumaczenia angielskiego idiomu, jako, że to właśnie końcówka gry była dla mnie najmocniejsza. Ale o tym za chwilę.

wolf-among-us-crooked-mile-screen-65

Pewną swobodę interpretacji deweloperzy zostawiają też w niektórych momentach rozgrywki, choćby w sytuacji, gdzie zmuszeni jesteśmy podjąć decyzję o następnym etapie śledztwa. Do wyboru dostajemy trzy miejsca i tylko od nas zależy, w jakiej kolejności je odwiedzimy. Oczywiście będzie wiązać się to bezpośrednio z faktem, że poznamy nowe osoby, albo zgarniemy kolejne poszlaki, ale część bezpowrotnie nam umknie. Widać tu znaczny progres, jeśli porównamy charakter tych wyborów z paralelnymi sytuacjami w serii The Walking Dead.

WIELKI, ZŁY I BRZYDKI

Na koniec zostawiłem sobie to, co w trzecim epizodzie The Wolf Among Us trzasnęło we mnie najbardziej – ostatnie minuty odcinka. Wspaniałe rozwinięcie praktycznie zamkniętego wątku, nowa wyrazista postać, a przede wszystkim dosadna i bezpośrednia brutalność tytułowej szemranej alei, która wprost wylała się z ekranu, burząc moje dotychczasowe poczucie jakiejkolwiek moralności. Według statystyk doświadczy tego przynajmniej połowa z was.

Ogromnie zachęcam wszystkich do kontynuowania historii mieszkańców Fabletown. Epizod wart jest każdej wydanej na niego złotówki i nawet to, że ukończycie go poniżej godziny nie powinno być argumentem „przeciw”. Ja z niecierpliwością wyglądam już czwartego odcinka, bo przecież powszechnie wiadomo, że (wilczy) apetyt rośnie w miarę jedzenia.