Asset 3

To nie jest droid, którego szukałem, czyli wrażenia z beta testów Star Wars: Battlefront

Andrzej Kała / 13.10.2015
komentarze: 0

Ubiegły weekend minął mi głównie pod znakiem odpoczywania od konsoli, ale jednak znalazłem też trochę czasu na to, aby zapoznać się bliżej z beta testami nadchodzącego Star Wars Battlefront. Choć wielkim fanem Gwiezdnych Wojen nie jestem, to w poprzednie części zagrywałem się bez opamiętania. Nie zanosi się jednak na powtórkę z rozrywki…

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011202446

W ramach beta testów udostępnione zostały nam trzy tryby rozgrywki:

  • Walker Assault na planecie Hoth, w którym weźmie udział 40 graczy opowiadając się po jednej z dwóch stron konfliktu – Rebeliantów bądź Imperium. W trybie tym będziemy mogli wcielić się również w jedną z dwóch ikon tego uniwersum jakimi są Darth Vader oraz Luke Skywalker.
  • Survival Mission na planecie Tatooine, czyli tryb w którym będziemy odpierać ataki kolejnych fal sił Imperium.
  • Drop Zone – to zupełnie nowy tryb, w którym obie strony konfliktu walczą o spadające w losowych miejscach kapsuły z dodatkowym wyposażeniem.

Od razu przyznaję, że nie uruchomiłem trybu Survival, skupiając się głównie na potyczkach typowo sieciowych. Owszem, zapewne odpieranie kolejnych fal przeciwników dostarcza ciekawych wrażeń, ale to nie do końca „moja bajka”.

Drop Zone

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011200603

Zacząłem od „pierwszego trybu z brzegu”, czyli Drop Zone, który przy okazji jest też zupełną nowością. Muszę przyznać, że pojedynki drużynowe 8 vs 8 wraz z jasno określonym celem dawały mnóstwo frajdy od strony mechaniki. Kapsuły spadały w losowych lokacjach i bardzo sprawnie przenosiły ciężar konfliktu w różne części mapy.

Sama arena przygotowana była również bardzo pomysłowo, albowiem nie była to wielka równina, a wydrążona w skałach mapa ze sporymi różnicami wysokości. Nie zabrakło także niebezpiecznych bajorek, w których mogliśmy zginąć od żrącej cieczy.

Rozgrywka jest bardzo dynamiczna i w zasadzie tylko na krótkim dystansie, a ilość zgonów idzie w liczby dwucyfrowe. Muszę przyznać, że w tym trybie zabawa jest w zasadzie przednia, choć bardzo chaotyczne miejsca odradzania się przeciwników, które dodatkowo dynamicznie są zmieniane, stwarzają sytuacje, w których nagle jesteśmy otoczeni przez siły naszych adwersarzy i pozostaje nam tylko usiąść i płakać.

Walker Assault on Hoth

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011202902

Ten tryb posiada najbardziej zepsuty balans z jakim miałem do czynienia. Zniszczenie kroczących AT-AT po prostu graniczy z cudem i wymaga niesamowicie zgranej ekipy. Niestety nawet wtedy nie obejdzie się bez nieogarniętych nowicjuszy po drugiej stronie. Wielkie maszyny bojowe niszczone są zbyt wolno i w 99% przypadków dają radę dotrzeć do celu.

Mapa, na której toczona jest rozgrywka również nie zachwyca. Rozumiem, że jesteśmy na lodowej planecie, więc znakomitą jej większość pokrywają ogromne równiny pokryte śniegiem, ale przecież na potrzeby ciekawej rozgrywki można nieco inaczej zaprojektować mapę, dorzucić kilka zakamarków czy różnego rodzaju skał. O ile pierwsze sekcje jeszcze dają radę, to końcówka rozgrywana na wielkiej białej tafli z pseudo okopami woła o pomstę do nieba.

Sam tryb jest ciekawy, ale niestety wymaga jeszcze sporo pracy w kwestii balansu, bo w obecnej postaci rywalizacja jest w zasadzie pozbawiona sensu.

Rozwój postaci…

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011201345

Tym co było dla mnie największą zmianą w stosunku do starych części, jest mocna rewolucja w temacie klas postaci i dostępnego arsenału. To, co od razu rzuciło mi się w oczy to … całkowity brak podziału na klasy! Rozumiem, że twórcy chcieli całkowicie odciąć się od serii Battlefield, potraktować ten tytuł jako reboot serii Star Wars Battlefront, ale ten ruch wydaje mi się kompletną porażką.

W rezultacie, nawet jeśli wbijemy jakiś wyższy poziom doświadczenia, to musimy kupić sobie nowe bronie i karty umiejętności (o czym nieco dalej), a w rezultacie i tak większość graczy używa tego samego zestawu broni i umiejętności. W pełnej wersji będzie można co prawda modyfikować wygląd swojej postaci, ale to nadal nie to samo. Irytujące jest to o tyle, że system klas w poprzednich odsłonach po prostu działał.

W trakcie rozgrywki zdobywamy punkty doświadczenia, które są przeliczane na walutę wewnątrz gry, służącą nam do odblokowywania nowych broni, wykupywania kart umiejętności, a zapewne też i odblokowywania modyfikacji wyglądu. Choć pomysł jest ciekawy i widać, że chodzi o umożliwienie nam zbudowania postaci odpowiadającej naszemu stylowi gry. Ostatecznie jednak podjęto szereg dziwnych decyzji jak m.in. mocno uszczuplony i ujednolicony arsenał niezależnie od strony konfliktu. Owszem, blastery różnią się nie tylko wyglądem, ale również i parametrami, choć ostatecznie mam wrażenie, że ich skuteczność powyżej kilkunastu metrów jest praktycznie zerowa.

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011202432

Wspomniane już przeze mnie karty umiejętności to kolejne dziwactwo, które na papierze mogło być ciekawym pomysłem, ale ostatecznie sprawdza się średnio. O ile jeszcze odblokowanie granatu i korzystanie z niego w ten sposób jest ok, to na przykład widoczny powyżej Cycler Rifle to typowy karabin snajperski! Tak, karabin snajperski jest pewnego rodzaju umiejętnością, która po „użyciu” musi się naładować. To oczywiście tylko kilka przykładów „z brzegu”, bo umiejętności jest więcej, ale sam system wydaje się być nieco chybiony.

W teorii mieliśmy uzyskać elastyczność i możliwość dopasowania postaci do naszych potrzeb, ale rezultat jest taki, że latamy nijakim, bezpłciowym „kolesiem”, który w teorii nadaje się do wszystkiego, a tak naprawdę do niczego. Jasny podział na klasy pozwalał nam szybko wybrać np. postać z wyrzutnią rakiet w momencie kiedy przeciwnik zbliżał się przy pomocy pojazdów do naszej bazy. Nie ma też mowy o klasie pozwalającej na prowadzenie rekonesansu, czy będącej typowym snajperem. Wszystko to sprawia wrażenie zlepku pomysłów, które nie do końca zostały przemyślane, a ich egzekucja pozostawia nieco do życzenia.

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011203514

Nasza postać oprócz trzech kart umiejętności, posiada także czwarty slot na specjalny power up. Nie możemy go jednak w żaden sposób nabyć przy pomocy kredytów, a jedynie podnieść w trakcie walki. Tak, najmocniejsza karta w naszym arsenale jest podnoszona w trakcie walki i mam wrażenie, że jest także mocno losowa.

Oznacza to więc, że o ile w przypadku trybu Walker Assault są dostępne „pojazdy”, a nawet mamy możliwość zasiąść za sterami AT-AT, to sprowadza się to do dużej dawki szczęścia w postaci odpowiedniego power upa. Tak więc może być tak, że zbierając go otrzymamy np. działko stacjonarne, wyrzutnię rakiet naprowadzających (z jednym pociskiem…) albo szczęście nam dopisze i będzie to AT-ST. Z tego co zdołałem zrozumieć, są one podzielone na pewne „kategorie”, ale nadal ta koncepcja mnie delikatnie mówiąc nie przekonuje.

Teoretycznie tryb Supremacy, który nie pojawił się w becie, ma oferować możliwość korzystania z pojazdów zarówno lądowych jak i powietrznych, ale jak to będzie wyglądało „w praniu” – nie wiadomo.

Oprawa audiowizualna

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151011200120

To właśnie oprawa jest dla mnie najmocniejszym punktem Star Wars: Battlefront. Gra wygląda przepięknie, a do tego działa niesamowicie płynnie na PlayStation 4 i nawet jeśli pojawiały się jakieś spadki płynności, to nie byłem w stanie ich zauważyć. Nic nie przebije także przygrywającego w tle marszu imperialnego gdy na scenę wkracza Lord Vader, czy motywu przewodniego w przypadku Luke’a Skywalkera.

Przez cały czas rozgrywki klimat gwiezdnych wojen wylewał mi się zarówno z ekranu jak i ze słuchawek litrami. Twórcy w tym zakresie świetnie odrobili pracę domową i myślę, że zatwardziali fani tego uniwersum nie będą zawiedzeni.

Ja mówię pass

STAR WARS™ Battlefront™ Beta_20151012223507

Po spędzeniu kilku godzin z tą betą dochodzę do wniosku, że o wiele lepiej byłoby gdyby gra faktycznie okazała się Battlefieldem ze skórką Star Wars. Tymczasem twórcy najzwyczajniej w świecie poszli w stronę bardzo mocnego arcade jednocześnie odcinając się od poprzednich gier z tej serii.

Największym plusem testów była zaskakująca stabilność serwerów, samej gry, a także praktycznie niezauważalne lagi. Przez cały czas nie miałem praktycznie nawet najmniejszych problemów z grą, więc jak na wersję beta był to zaskakująco stabilny kawałek kodu.

Efekt końcowy jednak kompletnie do mnie nie przemawia – nie czuję siły broni, nie przemawia do mnie gigantyczny chaos na polu walki i brak możliwości stosowania jakichś sensownych taktyk. Być może któreś z trybów niedostępnych w beta testach byłyby w stanie mnie zachęcić (jak np. wspomniany tryb Supremacy), ale na obecną chwilę nie wyobrażam sobie zakupu tej produkcji w dniu premiery.

Zamiast świetnego tytułu czerpiącego to co najlepsze z poprzednich odsłon i dokładającego nowoczesne ulepszenia, otrzymałem tytuł, który jest mocno arcade’ową strzelanką całkowicie zapominającą o tym, co było dobre w tej serii…