Playing Daily

EA! Gdzie ty idziesz?

Opublikowany:
Przez: Piotr Wasiak

Zakończyła się konferencja Electronic Arts na imprezie EA Play. I ja nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem, bo jestem zażenowany tym co zobaczyłem. Elektronicy, co Wy robicie?

Najpierw ogłosili, że wypinają się na E3 i robią swoją własną imprezę, bo chcą na nią zaprosić graczy. Podczas gdy targi E3 są skierowane tylko dla branży i prasy, impreza otwarta dla publiczności jest czymś szczególnym. Do tego dołożono kolejną cegiełkę. Targi EA Play odbywały się jednocześnie w Londynie i w Los Angeles. Wszyscy pomyśleli: czyżby była to zapowiedź czegoś nowego? Na pewno mają tak wiele do pokazania, że muszą zrobić swoją własną imprezę!

Battlefield 1

Nic bardziej mylnego. Niby odcięli się od E3, ale jednak konferencja Elektroników jest w przeddzień właściwego E3. Dla 90 procent graczy wczorajsza konferencja EA nie będzie odbierana jako osobny event. Podczepiają się pod szum medialny związany z targami E3 i wszyscy w skrócie myślowym mówią: „EA na E3”. Czyli jak to jest? Z jednej strony się odcinamy, ale z drugiej niekoniecznie? Jakby sami nie byli przekonani o słuszności swojej decyzji organizacji własnej imprezy.

Jak napisałem wyżej, gracze oczekiwali naprawdę sporej ilości materiału. No bo skoro elektronicy robią swoją imprezę, to pewnie mają masę rzeczy do pokazania. Tymczasem po odsianiu z konferencji wszelkich „amazing” i „to dzięki Wam, naszej społeczności” niewiele zostaje. Owszem to piękne, że EA daje milion dolarów na cele dobroczynne i wspaniale że będzie wspierać e-sport i gry niezależne, ale nie oszukujmy się – to, co naprawdę nas jara, to zapowiedzi nowych gier i oglądanie jak największej ilości materiałów nich. A tego nie dostaliśmy.

Czego nie było?

Nie dostaliśmy wizualizacji gier Star Wars. Potwierdzono plotki, wiemy jakie studia pracują nad grami z Odległej Galaktyki, ale nie wiemy wiele ponad to. Szkoda, bo to najwyższy czas, aby pokazać już coś więcej choćby z trzecioosobowej gry akcji nad którą pracuje Visceral Games.

Nie dostaliśmy zapowiedzi żadnych kolejnych symulatorów. Świat aż domaga się kolejnego Sim City (zwłaszcza, że poprzednie miało mieszane recenzje) ani nowych Simsów. Ba! nie widzieliśmy nawet zapowiedzi żadnego nowego dodatku do Simsów, a to już naprawdę sztuka.

Nie było też wielu informacji na temat Mass Effect Andromeda. Owszem, pokazano nam filmik przypominający „dziennik developera”, ale on nam naprawdę wiele nie pokazał. Powiem więcej, nie wiemy więcej niż po pierwszej zajawce Andromedy sprzed roku. Słabo. Nie wierzę też, że BioWare pracuje tylko nad Efektem Masy. Zupełnie nic nie ma w zanadrzu? Nawet najmniejszego rąbka tajemnicy nie można było uszczknąć?

I to koniec. Owszem – były zapowiedzi nowej FIFY i nowego Maddena, ale to standard, który absolutnie niczym nas nie zaskoczył, a mnie osobiście obchodzą te gry tyle, co wczorajszy kebab podawany w Zakopanem.

Battlefield 1

Wydaje się, że najważniejszym wydarzeniem konferencji EA była zapowiedź Battlefielda 1. Z tego co widać, rzeczywiście, najnowsza odsłona Battlefielda miażdży. Sterowce, konie, czołgi i zmienna pogoda w czasie Pierwszej Wojny Światowej. WOW! Zapowiedź tej gry to najjaśniejszy punkt konferencji EA. Szkoda, że to tylko ostatnie pięć minut z ponad godziny którą zajęli nam Elektronicy.

Mówiąc krótko, EA zaserwowała nam nudną konferencję. Pokładałem w niej wielkie nadzieje, które niestety pozostały niespełnione. Szkoda. EA! Ogarnijcie się!