Playing Daily

E3 2016 nie przekonało mnie do VR… no, może odrobinkę.

Opublikowany:
Przez: Andrzej Kała

Od samego początku jestem bardzo sceptycznie nastawiony do całego zamieszania wokół VR. Kiedyś mieliśmy już przedsmak wirtualnej rzeczywistości, ale ceny hełmów i dostępna wówczas technologia nie pozwalały na osiągnięcie sensownych rezultatów. Czy drugie podejście do VR będzie lepsze?

Próbę zainteresowania nas nową technologią podjęło kilka firm, a prezentowane tytuły należały zarówno do kategorii tych ciekawych, dobrze zrealizowanych jak i tych, w których VR to jakaś kompletna pomyłka, przepalanie budżetu i zniechęcanie potencjalnych nabywców.

Ubisoft

Jako, że ominąłem PC Gaming Show 2016 i od razu wsiąkłem po krótkim odpoczynku w świat Ubisoftu, to od tej firmy rozpocznę. Studio zaprezentowało dwie produkcje stworzone z myślą o VR i w obu przypadkach nie byłem przekonany czy to na serio, czy to może żart, a może osoby prezentujące te tytuły były pod wpływem jakichś środków odurzających i to co mieli przed oczami odbiegało do tego co widziałem ja.

Eagle Flight VR

Zwiastun, który Ubisoft opublikował na swoim kanale wygląda całkiem zacnie. Rozgrywka sprawia wrażenie dynamicznej, szybkiej, a i oprawa graficzna, choć uproszczona i „rysunkowa”, ma swój urok.

Niestety to co sprzedaje nam ten zwiastun nijak nie przekładało się na to, co zaprezentowano w trakcie konferencji prasowej Ubisoftu. Przez te klika minut oglądałem tytuł, który jest po prostu brzydki i absurdalny. Oprawa graficzna niestety jest fatalna i przywołuje na myśl automaty z nadmorskich miejscowości, sprzedające nam trójwymiarową grafikę z czasów pierwszego Virtua Fightera.

Można by przymknąć na to oko, ale sama rozgrywka też nie porywa. Dwie drużyny wspaniałych orłów czy tam sokołów, walczą o truchło królika na terenie miasta opanowanego przez roślinność. W teorii ma to sens, ale kiedy zobaczyłem, że innego gracza możemy powstrzymać strzelając do niego odpadłem.

Być może uczucie lotu jest super, może rozglądanie się dookoła jest fajne, ale ja nie czuję się ani trochę przekonany.

Star Trek: Bridge Crew VR

Drugim pomysłem na VR Ubisoftu było uderzenie w kierunku fanów Star Treka i zaoferowanie im możliwości poprowadzenia mostka kapitańskiego na pokładzie U.S.S. Aegis. Możliwość sterowania własnoręcznie napędem statku, ustalanie miejsca działania osłon czy wycelowanie broni we wrogie statki. To wszystko brzmiało fantastycznie, a kiedy opowiadali o tym rozanieleni odtwórcy ról znanych zarówno z seriali jak i filmów, którzy wręcz odpłynęli przy pomocy tej symulacji, trudno było oprzeć się choćby lekkiej ekscytacji.

Kiedy jednak zobaczyłem na własne oczy co wprawiło ich w zachwyt, doszedłem do wniosku, że są fantastycznymi aktorami, albo po prostu kompletnie nie mają styczności z grami video. Oprawa graficzna wygląda po prostu fatalnie, a i możliwości interakcji są delikatnie mówiąc bardzo miernie. Jeśli odejmiemy od tego tytułu VR, to ciężko to nawet rozdać za darmo, a po dołożeniu VR tytuł ten niewiele zyskuje, bo ciężko mówić o imersji kiedy to co widzimy jest tak sztuczne i brzydkie.

Microsoft

W przypadku Microsoftu temat wirtualnej rzeczywistości w zasadzie nie istniał. Jedynym namacalnym akcentem był tutaj Minecraft i krótki epizod na scenie Johna Carmacka. O ile prezentowało się to interesująco dla fanów gry od Mojang, o tyle ciężko uznać to za argument do zakupu hełmu za niemałą przecież kwotę.

Phil Spencer wspomniał jeszcze o VR w kontekście zapowiedzi Project Scorpio, ale póki co to odległa przyszłość, więc Microsoft nie wychylał się za bardzo.

#PCMASTERRACE

Podczas PC Gaming Show również pojawiło się sporo gier, które mają wspierać VR, bądź są specjalnie pod tę technologię tworzone.

Serious Sam VR

Choć CROTEAM przygotował wyłącznie krótki zwiastun, już wiadomo, że o ile uda się zachować klimat gry, o tyle sama rozgrywka będzie polegała na staniu w miejscu, obracaniu się i zabijaniu kolejnych fal przeciwników. Mało to ciekawe, mało oryginalne i w ogóle nie zachęcające do inwestowania w nowy sprzęt.

Fallout 4 i Doom

Z zapowiedzi Bethesdy wynika w sumie niewiele. Wiadomo tylko tyle, że Fallout 4 otrzyma wsparcie dla urządzeń VR, a dokładnie HTC VIVE.

Zadanie jest o tyle łatwe, że Fallout 4 to solidny tytuł i nawet jeśli VR miałby się ograniczyć wyłącznie do umożliwienia rozglądania się nawet trzymając nadal pada, efekt końcowy może być całkiem niezły.

Fallout 4

W przypadku DOOMa sprawa wygląda podobnie – nie określono praktycznie żadnych szczegółów na temat tej produkcji. Nie wiadomo kiedy miałaby nastąpić premiera, ani jakie urządzenia miałyby być wspierane. Więcej informacji zapewne pojawi się w okolicach QuakeCon.

DOOM / DOOM 4

Killing Floor Incursion

Tutaj powtarza się ten sam schemat co w przypadku Serious Sam VR, czyli stoimy w ściśle określonym miejscu i odpieramy kolejne ataki potworów, które występują pojedynczo lub w grupie. Do tego dochodzi płynne, lecz zapewne automatyczne przechodzenie między kolejnymi lokacjami.

Superhot VR

Kolejny tytuł po Serious Sam VR i Killing Floor Incursion, który postawi nas w miejscu i będzie ciskał kolejne fale przeciwników. W tym przypadku jednak nietuzinkowa stylistyka i motyw poruszania się w czasie oraz stosowanie uników dodają te drobiazgi, które sprawiają, że jest to ciekawy tytuł.

Sony

W związku ze zbliżającą się premierą PlayStation VR (zaplanowaną na 13.10.2016r.) nie mogło zabraknąć tego elementu w trakcie konferencji prasowej Sony na E3. Pokazano całkiem sporą liczbę tytułów i większość z nich cieszyła oko, ale warto pamiętać, że od prezentacji zwiastuna do gry zainstalowanej na dysku konsoli mija nieco czasu.

Sony wytoczyło potężne działa, zagarniając do pracy nad tytułami na PlayStation VR duże studia developerskie.

Batman Arkham VR

Nie można odmówić Rocksteady umiejętności przygotowania świetnego, klimatycznego zwiastuna, który… o samej grze niestety nie mówi kompletnie nic. Wiemy, że studio to potrafi tworzyć świetne gry o Batmanie, ale czy jest w stanie przygotować dobrą grę osadzoną w VR? Trudno powiedzieć.

Farpoint

Podróżowanie po tajemniczej planecie w klimatach Sci-Fi wygląda intrygująco. Nie zabrakło oczywiście strzelania i dużych, złych potworów, ale głównie przyciąga atmosfera jaką stara się Farpoint stworzyć. Bycie w pojedynkę na tajemniczej, odległej planecie to niezbyt fajna perspektywa na życie, ale jeśli to VR to czemu nie.

Oprócz samego celowania, podobnie jak w Superhot VR, pojawia się motyw chowania za osłonami i balansowania ciałem, co dodaje rozgrywce nieco ciekawej dynamiki.

Resident Evil 7

W przypadku produkcji Capcomu warto zaznaczyć, że chodzi wyłącznie o wsparcie dla PlayStation VR, ale urządzenie to nie będzie wymagane. Biorąc pod uwagę, że Resident Evil 7 będzie miało widok z perspektywy pierwszej osoby, wsparcie dla PlayStation VR wydaje się być naturalne.

Here They Lie

Podobnie jak Resident Evil 7, również i Here They Lie nie wymaga posiadania sprzętu PlayStation VR, ale zapewni jego wsparcie już w dniu premiery. Tytuł ten przeniesie nas do koszmarnego miasta, zamieszkałego przez brutalne istoty i nie pozwoli go zbyt szybko opuścić.

Final Fanasty XV

Pojawiło się kilka przykładów kiedy VR działa, ma sens i jest przemyślanym elementem całości. Na deser zostawiłem sobie więc Final Fantasy XV i pomysł Square Enix na zaimplementowanie tej funkcjonalności.

To chyba najbardziej absurdalna, oderwana od realiów samej gry implementacja VR jaką zaprezentowano na tych targach.

Co dalej z tym VR?

Po tylu prezentacjach nadal nie jestem przekonany jaki jest sens istnienia tych urządzeń w obecnej postaci. Jedynymi tytułami, w przypadku których mógłbym pokusić się o zagranie w hełmem VR na głowie, są Resident Evil 7 i Here They Lie. To właśnie te dwa tytuły przekonują mnie odrobinkę do technologii VR. W przypadku pozostałych produkcji implementacja wsparcia dla niej to zbędny dodatek, który nic nie wnosi do samej rozgrywki.

Interesującą koncepcją jest odtworzenie mostka kapitańskiego w Star Trek: Bridge Crew VR, ale jakość oprawy graficznej to jawna kpina z graczy. Trudno oczekiwać, żeby ktokolwiek wydał ok. 1600zł na urządzenie, które zamiast przenosić nas do wirtualnej rzeczywistości AD 2016, okazuje się być wehikułem czasu przenoszącym nas do końcówki lat 90.

Jak zawsze w przypadku nowych urządzeń, to dostępne oprogramowanie decyduje o ich popularności, sukcesie i być albo nie być. W przypadku Kinecta słabym ogniwem okazała się sama technologia, telewizory 3D okazały się drogim i zbędnym gadżetem. Czy nowe hełmy VR podzielą los tych technologii?

Za wcześnie jeszcze aby o tym przesądzać, ale na obecną chwilę nie wygląda to zbyt optymistycznie.