Asset 3

Pierwsze opinie o No Man’s Sky

Andrzej Kała / 9.08.2016
komentarze: 0

Dzień, w którym No Man’s Sky trafi w nasze ręce zbliża się nieubłaganie, ale niestety nie obeszło się bez sporych kontrowersji, turbulencji i problemów. Na ostateczne oceny i recenzje trzeba jeszcze trochę poczekać, dlatego dziś rzucimy sobie okiem na to, co już wiadomo na temat produkcji studia Hello Games.

Przede wszystkim na początku zeszłego miesiąca dowiedzieliśmy się, że No Man’s Sky trafiło do tłoczni, co jak się okazuje było momentem kiedy prace nad łatką mającą się pojawić w dniu premiery, ruszyły pełną parą. Tytuł ten nie trafił jeszcze oficjalnie w ręce recenzentów, a takie serwisy jak Polygon czy Kotaku skorzystały z półek sklepów, które nie dotrzymały terminu wystawienia towarów do sprzedaży.

No Man's Sky

Pierwsze wrażenia pokrywają się z tym, o czym wspominał Sean Murray, założyciel Hello Games.

To jest bardzo dziwna, niszowa gra, o bardzo bardzo spokojnym charakterze.

Jak zapewne się domyślacie – nie jest to tytuł dla każdego, choć trudno uznać to stwierdzenie za specjalnie odkrywcze, w końcu dotyczy to każdej produkcji. Zobaczmy więc co mają do powiedzenia osoby, które spędziły z tą produkcją nieco czasu.

Ja postaram się zapoznać z No Man’s Sky jak najszybciej, jest to tytuł na który czekam od dawna i patrząc na pierwsze materiały, jest dokładnie takim tytułem jakiego oczekiwałem.

Gamespot

Peter Brown, który zagrywa się w No Man’s Sky zwraca uwagę, na ważny aspekt.

Nawet już po kilku godzinach dochodzimy do momentu, kiedy pętla szukania i zdobywania nowego sprzętu zaczyna zniżkować, a ogrom galaktyki powoli do nas dociera. Patrząc na ogrom uniwersum, setki tysięcy lat świetlnych dzielących nas od założonego celu znajdującego się po środku galaktyki, zbyt łatwo zaczynamy wątpić w cel naszej pogoni. No Man’s Sky imponuje technologią, ale wszystko to odbywa się pewnym kosztem. Zaczynamy się zastanawiać co to znaczy żyć w świecie, gdzie wszystkim rządzą algorytmy, a my egzystujemy w samotności?

Mimo to autor nie przekreśla tej produkcji i znajduje w niej bardzo dużo pozytywów.

Mimo iż pod spodem znajduje się znajoma formuła, No Man’s Sky nadal potrafi zaskakiwać. Na każdym księżycu czy planecie, kolejne nadajniki wabią nas coraz dalej od statku, gdzie znajdujemy skrytkę pełną rzadkich minerałów pozwalających na uzupełnienie zapasów paliwa w statku. Możemy nawet oddalić się od niego tak bardzo, że poczujemy jak przenika nas strach osamotnienia na obcej planecie i zatęsknimy za znajomym komfortem kokpitu naszego statku.

IGN

Dan Stapleton recenzujący ten tytuł dla serwisu IGN, zauważa że produkcja dotrzymuje pewnych obietnic. Planet jest sporo, a każda z nich to zupełnie nowe doświadczenie. Różnią się od siebie wizualnie, ale nie tylko – bardzo duży nacisk był kładziony na zróżnicowanie fauny i flory tak aby jeszcze lepiej oddawały charakter danej planety, a co więcej – są i takie, na których zawieszone w powietrzu skały ignorują znane nam prawa fizyki.

Ponownie jednak pojawia się temat rutyny, która szybko wkrada się do gry i wszystko wskazuje na to, że albo będzie komuś odpowiadała ta swojego rodzaju „monotonia”, albo znudzi się grą bardzo szybko.

Cykl wygląda mniej więcej tak: wskakujesz do swojego statku i podążasz od punktu A do punktu B, co może oznaczać podróż nad obcą planetą, aż w końcu docieramy do kolejnej struktury bądź artefaktu, wskazywanych przez nasze urządzenia. Może się także zdarzyć, że ostatecznie opuścimy atmosferę jednej planety by udać się na sąsiednią i odnaleźć… bardzo podobną strukturę lub artefakt.

Bardzo ciekawie jednak przedstawiona jest interakcja z czterema obcymi rasami, których przedstawicieli możemy spotkać na stacjach kosmicznych. Wbrew pozorom nie mówią oni po angielsku, a obcego języka uczymy się z czasem, zdobywając nowe słowa w trakcie eksploracji planet.

Destructoid

Autor, Chris Carter, podobnie jak koledzy powyżej, zwraca uwagę na ogromne uniwersum pełne ciekawych, zróżnicowanych planet. Najmocniejszym aspektem gry ponownie jest eksploracja, swoboda w obieraniu własnej ścieżki i różnorodność odwiedzanych światów.

Szybko jednak przechodzi do największych bolączek No Man’s Sky, które związane są głównie z interfejsem.

Zarządzanie ekwipunkiem to koszmar. Kiedy na początku dopiero uczymy się, co ma jakąkolwiek wartość, szybko rozbijamy się o problem ograniczonego miejsca w ekwipunku. Choć podobnie jak w innych produkcjach, możemy potrzebne zasoby odłożyć do statku, który pełni rolę „banku”, jego pojemność jest niewiele większa niż samego plecaka.

Zwraca także uwagę na to jak niektóre decyzje projektowe wpływają bezpośrednio na odczucia z rozgrywki.

Nie tylko potrzebujemy paliwa do silników statku, ale także paliwa do napędu odpowiadającego za poderwanie statku. Nie chodzi tutaj nawet o podróże międzyplanetarne, ale nawet o przemieszczanie się w ramach powierzchni jednej planety. Przelot w nowe miejsce wymaga posiadania odpowiedniej ilości paliwa umożliwiającego start statku. Wiele razy przypadkowo podrywałem statek na powierzchni planety tylko po to, aby za chwilę wylądować i zorientować się, że utknąłem gdyż ten manewr kosztował mnie 25% nagromadzonego paliwa.

Polygon

Ponownie jako największe plusy No Man’s Sky wymieniany jest ogrom dostępnego świata gry oraz mocne zróżnicowanie planet i swoboda ich eksploracji.

Zwiedziłem tylko garść planet do tej pory, ale wszystkie z nich były bardzo interesujące – zróżnicowane i dostarczające frajdę nawet mimo iż są one generowane przy pomocy algorytmów. Na powierzchni jednej z nich bezustannie padał toksyczny deszcz i nie istniała żadna forma życia. Zamiast tego jednak było mnóstwo monolitów, dzięki którym mogłem uczyć się słów w obcych językach. Inna natomiast była pełna roślinności i nowych form życia do udokumentowania, co przekładało się na ogromny bonus do wypłaty jeśli udało mi się wytropić je wszystkie.

Niestety radosną zabawę w eksploratora nowych światów przyćmiewa ciągła walka o przetrwanie – zbieranie surowców i dbanie o odpowiedni zapas energii naszego skafandra.

Chciałbym mieć możliwość prostego eksplorowania tych światów, swobodnego podróżowania miedzy nimi, odkrywania galaktyki i przekonania się co jeszcze na mnie czeka. Bez ciągłej konieczności uzupełniania zapasów tylko po to aby przetrwać.

No Man’s Sky – życie po łatce

Jak zapewne już doskonale wiecie, No Man’s Sky otrzyma potężną aktualizację w dniu premiery. Okazuje się, że nie chodzi tutaj wyłącznie o poprawę płynności gry czy poprawienie kilku błędów. Po zainstalowaniu łatki mamy do czynienia z grą bardzo mocno poprawionym tytułem w wielu aspektach.

Przede wszystkim wprowadzono tutorial, który wyjaśnia co, gdzie, jak i po co. Naprawiono także największą bolączkę związaną z ekwipunkiem, który dzięki zwiększonej pojemności ułatwia zarządzanie zbieranymi zasobami. Umożliwiono także skanowanie powierzchni planet z poziomu kokpitu statku, co nie ujawnia nadal zasobów naturalnych, ale pozwala szybciej i wygodniej znaleźć punkty orientacyjne.

Takich zmian jest naprawdę sporo i najwyraźniej drastycznie poprawiają one komfort samej rozgrywki. Gorąco zachęcam do zapoznania się z poniższym artykułem.