Asset 3

Platynowy Czelendż #3 – długo wyczekiwana platynka w Destiny!

Andrzej Kała / 16.05.2017
komentarze: 0

Destiny momentalnie skradło moje serce w 2014 roku. W zasadzie od premiery gra nie wypadała z czytnika, choć byłem świadom jej ułomności. Wszystko to wynagradzała jednak świetną rozgrywką w gronie znajomych. Pomysł na platynę wydawał mi się więc naturalny, ale po prawie roku starań pogodziłem się z myślą, że wspomniana platynka nigdy nie wpadnie.

Kolejne trofea w Destiny wpadały wręcz samoczynnie. Kończenie kolejnych wyzwań było naturalnym procesem, nad którym nawet specjalnie się nie musiałem głowić. Można wręcz powiedzieć, ze potykałem się o kolejne pucharki mknąć radośnie do przodu.

Najłatwiejsze trofea

Nawet nie wiem od czego zacząć, bo w większośći przypadków trofea w Destiny są banalnie proste i jedyne czego wymagają to chwili skupienia bądź poświęcenia im odpowiedniej ilości czasu.

Wśród moich faworytów są:

  • Inspector – należy przyjrzeć się innemu graczowi, czyli sprawdzić jego ekwipunek, statystyki itp
  • Ship Rite – odbudowanie statku jest częścią fabuły, więc nie da się go ominąć
  • A Friend Indeed – należy wskrzesić pięciu towarzyszy

To oczywiście wyłącznie wycinek, bo tak prostych zadań jest dużo, dużo więcej.

Platyna w Destiny? Houston, mamy problem…

Wszystko do momentu aż uderzyłem w mur zwany Flawless Raider. To właśnie ten kościotrup prosto z szafy szalonego sadysty sprawił, że po roku starań całkowicie olałem temat platynowania tej gry i skupiłem się na czerpaniu czystej frajdy z samej rozgrywki. Odpuściłem szukanie chętnych na zdobycie tego „trofika”, przestałem zaglądać na wszelkie fora poświęcone tej produkcji i jedynie bawiłem się na Crucible tocząc pojedynki a to w Iron Bannerze, a to w Trials of Osiris.

Aż w końcu pewnego dnia, mniej więcej miesiąc temu, pojawiła się informacja, że jeden z graczy zbiera drużynę i będzie próbował zrobić to trofeum aż się uda. Takiej okazji nie mogłem przepuścić! No dobra, mogłem i pewnie gdyby nie Platynowy Czelendż 2017 tak też bym zrobił, ale skoro okazja sama mi się nawija pod nogi…

Flawless Raider, czyli przekleństwo

Ostatni raz tak się cieszyłem jak wypadł mi pierwszy raz Vex Mythoclast

Ukończenie dowolnego raidu w Destiny nie jest szczególnie trudne i wymaga po prostu nauki, ćwiczeń i w miarę zgranego zespołu. Nawet na wyższym poziomie trudności, kiedy to nie możemy podnosić poległych towarzyszy, jest to wykonalne przy poświęceniu odpowiedniej ilości czasu na praktykę.

Flawless Raider to jednak zupełnie inna bestia. W przypadku tego trofeum, w trakcie raidu ani my ani żaden z naszych towarzyszy nie może polec. Tutaj zaczynają się prawdziwe schody…

Każdy z raidów ma etap, który wymaga zręczności, zgrania i dobrej komunikacji, aby go ukończyć. Dla przykładu – w Vault of Glass jest to walka z Templarem, a w Crota’s End jest to przejście przez most. Nie są to sekcje co prawda trudne i można je spokojnie ogarnąć przy odpowiedniej zaprawie, ale… kiedy nie może nikt zginąć, wszyscy są spięci, łatwo o popełnienie błędu.

Oba raidy posiadają także element skradankowo – labiryntowy, który równie skutecznie potrafił ostudzić zapał wszystkich śmiałków.

Mnie udało się w końcu zdobyć to trofeum 19.04.2017, a więc prawie 3 lata od premiery Destiny. Tym samym dołączyłem do grona… 2,2% osób posiadających to trofeum. Wewnętrzna radość przebiła nawet euforię jaka mną zawładnęła gdy ukończyłem pierwszy raz Vault of Glass i wypadł mi Vex Mythoclast.

Guardian Lord

Wbicie tej platynki trochę czasu zajęło… ale było warto!

Platynę w Destiny wbitą ma obecnie 1,7% wszystkich posiadaczy tej gry i przyznaję, że nie dziwi mnie to ani odrobinę. Znakomita większość trofeów zdobyta jest przez kilkadziesiąt procent graczy, jednakże Flawless Raider stanowi spore odchylenie od tej wartości. Podobnie jak Ghost Hunter, który trudny nie jest, ale żmudny i jak ktoś nie ma wspomnianego wcześniej trofeum, to szkoda mu marnować czas na szukanie duszków.

Czas zatem na krótkie podsumowanie wyzwania.

  • Poziom trudności platyny: bardzo trudny
  • Ile czasu zajęło wbicie platyny: 460 godzin

Poziom trudności mocno zawyża jedno trofeum – Flawless Raider, natomiast czas wbicia platyny zapewne jest krótszy przynajmniej o połowę – ja spędziłem nad tym tytułem łącznie 460 godzin i dopiero kilka dni temu wbiłem Flawless Raider, ale jeśli macie zgraną ekipę to można spokojnie skrócić ten czas przynajmniej o połowę.

Platynki w Watch Dogs 2 i Ghost Recon: Wildlands były ciekawym wyzwaniem, ale nawet w 1/100 nie tak trudnym jak platyna w Destiny.

Tradycyjnie na koniec krótki poradnik jak zdobyć poszczególne trofea w Destiny, a ja tymczasem zabieram się za kolejną produkcję, choć nie wiem jeszcze co to będzie. W planach jest kilka tytułów…