Dragon Age 2 – wrażenia z wersji demo
Dziś pojawiło się w końcu długo wyczekiwane przeze mnie demo „Dragon Age 2”. Przed uruchomieniem jednak powstrzymywała mnie niechęć do popsucia sobie choćby odrobiny fabuły przed wejściem w posiadanie pełnej wersji. Przemogłem się jednak i postanowiłem zobaczyć czy zmiany wprowadzone przez twórców faktycznie wyszły grze na dobre.
Oprawa
Na początek musi pójść kwestia oprawy, która zmieniła się diametralnie. Postacie nabrały dużo uroku i detali, podobnie jak otoczenia. Tekstury są zdecydowanie lepszej jakości a wszelkie modele zawierają o wiele więcej szczegółów niż w pierwszej odsłonie. Dźwiękowo jest również nieźle, a głosy postaci z którymi miałem okazje porozmawiać były dobrane rewelacyjnie.
Fabuła i postacie
Fabularnie niewiele się dowiadujemy poza tym, że nasz bohater wraz z rodziną uciekają przed plagą do Kirkwall. Podoba mi się za to sposób prowadzenia narracji, gdzie cała rozgrywka jest w zasadzie opowieścią krasnoluda. Fantastycznie dobrana postać narratora i genialna realizacja (przynajmniej tego kawałka widocznego w wersji demo) upewniła mnie, że Bioware nie zawiedzie od strony fabularnej. Odnoszę nawet wrażenie, że w drugiej części Dragon Age nie będzie nam dane natknąć się na fabularne „przestoje”.
O samych postaciach na razie ciężko cokolwiek więcej powiedzieć – demo trwa ok. 30 minut i niewiele w nim czasu na wielkie poznanie. Na podstawie dialogów jednak odniosłem wrażenie, że postacie będą nieco bardziej barwne (a przynajmniej dorównujące) niż te, które otaczały nas w pierwszej części. Bardzo duże wrażenie wywarło na mnie spotkanie z pewną postacią z pierwszej części, ale nie będę zdradzał z kim.
No to gdzie te zmiany?
Przede wszystkim to co napisałem na początku – oprawa. Skok jest zauważalny od razu i robi bardzo pozytywne wrażenie. Zmianie uległ również interfejs i to chyba jest najbardziej drastyczna zmiana, choć według mnie jest ona na plus. Zmiany te podyktowane są podkręceniem tempa rozgrywki, a szczególnie walki. Zdecydowałem się podobnie jak w przypadku pierwszej części grać magiem i w przypadku takiej postaci obsługa niewiele się zmieniła, nadal mamy skróty do 6 wybranych czarów i używa się ich dokładnie tak samo. Nieco inaczej jednak wygląda atak podstawowy, bo jednokrotne wciśnięcie guzika ataku powoduje tylko jeden atak! To nadaje nieco slasherowy charakter całości, ale absolutnie nie spłyca to samego systemu walki, po prostu dodaje mu sporo dynamiki.
Zapewne wiele osób już pokręciło nosem – no ta, mamy zręcznościówkę a nie RPG. Guzik prawda! To nadal ten sam system walki – nadal przełączamy się miedzy postaciami tak samo, wydajemy im polecenia a także… zatrzymujemy rozgrywkę aby wydać rozkazy. Dodanie odrobiny dynamiki tu i ówdzie jest zabiegiem bardziej kosmetycznym niż zmieniającym całą rozgrywkę.
Kolejną dużą i widoczną od razu zmianą są dialogi – owszem, mechanizm jest ten sam – kółeczko decyzyjne sprawdziło się rewelacyjnie i tutaj zmian nie ma, jednak sama scena dialogu ma w końcu swój „charakter”. Postacie poruszają się, ujęcia kamery są zmienne, bohaterowie gestykulują i zachowują się bardzo naturalnie. Przede wszystkim jednak – nasz bohater ma głos, dzięki temu nie jest już płaską kukiełką a postacią z którą będziemy mogli się łatwo utożsamić. Taki Shepard, tyle że z Ferelden.
Nie tknąłem niestety prawie w ogóle inwentarza, bo nie było takiej konieczności, ale zarządzanie punktami statystyk i umiejętnościami naszych postaci zostało mocno uproszczone i jest o niebo wygodniejsze. Nie twierdzę, że w pierwszej części było ono złe, czy niewygodne – wystarczyło się do niego przyzwyczaić, ale tym razem jest świetnie od samego początku.
Grać?
Jeśli ktoś grał w pierwszą część i ma mieszane uczucia w stosunku do drugiej – ściągajcie demo, zagrajcie. Ja jestem prawie pewien, że się przekonacie do wprowadzonych zmian. Problem mogą mieć jedynie zatwardziali fanatycy klasycznego RPG w stylu „Baldurs Gate”, ale mimo wszystko oni również powinni dać grze szansę. Uproszczenie interfejsu wcale nie oznacza spłycenia rozgrywki, wręcz przeciwnie – moim zdaniem w przypadku „Dragon Age 2” mamy do czynienia z sytuacją, gdzie uproszczenia zabierają nam sprzed oczu wrażenie przesadnego skomplikowania i nudy, pozostawiając jedynie tzw. „mięso”, czyli fabułę, postacie, questy i kilkanaście godzin fantastycznej przygody.
Cieszę się, że złożyłem zamówienie przedpremierowe, bo gra przerosła moje oczekiwania. Jestem pewien, że nie będę zawiedziony i założę się, że większość z Was również się nie zawiedzie.