Asset 3

Street Fighter III: 3rd Strike Online Edition – recenzja

Andrzej Kała / 23.09.2011
komentarze: 0

CAPCOM postanowił dać nam szansę na skosztowanie nieco niedocenianej odsłony serii „Street Fighter„, która jakoś przeszła bokiem i nie licząc zagorzałych fanów czy turniejów nie była specjalnie widoczna. Czy warto jednak zaprzątać sobie tytułem jeszcze z czasów Dreamcasta? To jest trudne pytanie wbrew pozorom, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę wydany ostatnio „Super Street Fighter IV: Arcade Edition”.

Here come the new challengers

Przede wszystkim nie jest to tytuł skierowany do tzw. niedzielnego gracza. Głównym powodem jest to, że ze znanej szerszemu gronu obsady serii są tylko trzy postacie – Ken, Ryu i Chun Li. W zamian za znanych nam wojowników otrzymaliśmy pokaźny zestaw nowych postaci, które jednak są tak kosmicznie wykręcone, że w porownaniu z nimi Dhalsim jest całkiem normalny. Jednym może się to podobać, innym mnie – ja należę do tej drugiej grupy, choć kilku „faworytów” udało mi się wyłuskać z tego zlepku dziwolągów.

Technika ponad wszystko

Street Fighter III: 3rd Strike Online Edition” to gra trudna i rozbudowana od strony technicznej. Owszem, po zrzuceniu poziomu trudności na „easy” można zasypać przeciwnika Hadoukenami, ale dopiero po ogarnięciu nowinki jaką jest system parowania ciosów, oraz tzw. Ex Moves zaczyna się prawdziwa zabawa. Parowanie pozwala nam na przechwyt ciosu przeciwnika i błyskawiczne wyprowadzenie kontry bez uszczerbku na zdrowiu, ale sęk w tym że musi być ono wykonane perfekcyjnie i w idealnym momencie. W tej chwili nie mogę oczywiście pominąć mojego ulubionego filmu prezentującego grę właśnie w „Street Fighter III” pochodzącego z turnieju EVO 2004. Dopiero rozegranie kilkudziesięciu walk i próba zabawy tym systemem pokazuje jak fenomenalny trzeba mieć refleks aby wykonać taki manewr.

Oprócz parowania są jeszcze Ex Moves, o których wspomniałem wcześniej. To takie nieco ulepszone wersję zwykłych specjali, które charakteryzują się większą ilością trafień i zadawanych obrażeń. W zamian za to, zabierają nam część paska potrzebnego do wykonania Super Combo. Dodatek znany pewnie większej ilości graczy ze „Street Fighter IV„.

Dla tych, którym samo przechodzenie trybu Arcade to za mało przygotowano mnóstwo małych wyzwań. Podczas walki będziemy zbierać punkty doświadczenia za np. wykonanie odpowiedniej ilości ciosów specjalnych, ukończenie daną postacią trybu Arcade czy wykonanie określonej ilości rzutów itp. Jest to naprawdę sporo, więc jeśli ktoś będzie miał ochotę wszystkie te wyzwania ukończyć, to musi uzbroić się w cierpliwość.

Natomiast dla najbardziej zaciętych fanow jest również tryb Trials Mode, w którym będziemy mogli zmierzyć się z przygotowanymi przez twórców scenariuszami rozgrywki. Ledwo nadgryzłem temat, bo wykonanie niektórych kombinacji ciosów z mojej perspektywy jest prawie niemożliwe.

Oprawa

Od strony graficznej niestety tytuł trochę zawodzi. Jest to dosłowna konwersja, więc poza takimi bajerami jak widok „automatowy” gdzie ekran robi się nieco kulisty, czy małym filtrem wygładzającym niewiele się zmieniło. Szkoda, bo w przypadku „Super Street Fighter II Turbo HD RemixCAPCOM odwalił kawał świetnej roboty, przygotowując zupełnie nowe rysunki postaci w HD.

Od strony dźwiękowej jest typowo dla serii – ciekawa muzyka podczas walk, nieco przerysowany utwór wprowadzający ale mimo to przyjemnie się słucha tych podkładów i w tej kwestii nie ma się do czego przyczepić.

Multiplayer/Online

Możemy rozegrać pojedyńcze walki z innymi graczami, bądź nawet przygotować mały turniej w którym będzie uczestniczyło w sumie do 8 zawodników. Podczas walk nie napotkałem lagów, a cały proces wyszukania partnera do rozgrywki przebiega sprawnie i szybko. Ciekawą funkcją jest możliwość banowania do trzech wojowników, więc jeśli ktoś ma już dosyć ludzi grających Kenem, może zablokować tą postać.

Dla „zbieraczy” różnych odznaczeń tryb online posiada również swój zestaw wyzwań, zbliżony do tych znanych z trybu dla jednego gracza.

Czy zatem warto?

Street Fighter III: 3rd Strike Online Edition” to tytuł dla weteranów serii i widać to w każdym aspekcje gry. Duże zmiany na liście uczestników turnieju mogą niewszystkim przypaść do gustu. Poziom trudności jest również mocno wyśrubowany, wraz z wręcz absurdalnym „bossem”, który potrafi zmartwychwstać na koniec drugiej rundy, co niejednokrotnie wyprowadziło mnie z równowagi.

Jeśli jesteś tzw. casualowym graczem, który po prostu lubi czasem popykać w bijatykę ale nie chce inwestować zbyt wiele czasu to zdecydowanie lepszym wyborem będzie „Street Figher IV” lub wydany niedawno „Mortal Kombat„. Obydwa tytuły posiadają głębię pozwalającą grać na poziomie turniejowym, ale również „niedzielny gracz” znajdzie w nich coś dla siebie. Jeśli jednak zagrywałeś się w „Street Fighter III” na automatach, bądź Dreamcaście i masz ochotę na wspomnień czar, to możesz zakupić ten tytuł, choć obecna cena 1200 MSPoints jest nieco wygórowana.