Bound By Flame – recenzja [PC]
Zwiastunami i zapowiedziami twórcy Bound By Flame rozbudzili we mnie apetyt na dobrą grę RPG. Mając w pamięci ich poprzednią produkcję – Mars: War Logs, podejrzewałem że choć gra nie powali, to będzie to solidne RPG. Muszę przyznać, że nie zawiodłem się.
Vulcan
Akcja gry osadzona jest w świecie Vertiel, która usilnie starają się podbić Lodowi Władcy wraz ze swoją potężną armią nieumarłych. Nasz protagonista, Vulcan, zostaje wynajęty wraz ze swoją grupą do chronienia grupy magów mających odprawić rytuał, który ma pomóc w wypędzeniu Lodowych Władców. Niestety w trakcie rytuału grupa zostaje zaatakowana, a w wyniku przerwania jego odprawiania nasz bohater zostaje opętany przez demona, co niesie ze sobą ciekawe konsekwencje.
Zarówno początkowy wygląd jak i imię naszego bohatera możemy wybrać przed rozpoczęciem rozgrywki i choć faktycznie ilość opcji jest ograniczona, to każdy powinien być w stanie stworzyć postać odpowiadającą mu wizualnie. Z imieniem naszego bohatera wiąże się pewien odrobinkę irytujący detal. Otóż w świecie Bound By Flame wszyscy i tak będą się do niego zwracać „Vulcan” niezależnie od wybranego przez nas imienia. Jest to jednak drobiazg.
W trakcie gry naszym zadaniem będzie oczywiście pokonać Lodowych Władców, a aby tego dokonać niezbędne będzie wchłonięcie mocy jaką oferuje Worldheart. To mistyczne miejsce, w którym znajduje się cała energia świata i z którego Lodowi Władcy czerpią swoją moc. Droga ku temu jest jednak kręta, ciekawa i wielokrotnie stawiająca nas przed trudnymi wyborami.
To właśnie tutaj pogrzebana jest największa siła Bound By Flame – w warstwie fabularnej i stawianych przed nami wyborach. Wielokrotnie targały mną sprzeczne uczucia – teoretycznie demon, który opanował nasze ciało będzie chciał abyśmy podejmowali decyzje wygodnie dla niego, a niekoniecznie dla nas. Z drugiej strony okazuje się szybko, że nie wszyscy nasi sprzymierzeńcy są po naszej stronie… Możecie być pewni, że żadna podjęta przez Was decyzja nie przejdzie bez echa które odbije się nie tylko od świata gry, ale również (a może przede wszystkim), od zamieszkujących go ludzi.
Klasy postaci i umiejętności
Nasz bohater posiada trzy odrębne drzewka umiejętności (choć przez pierwszą godzinę są dostępne wyłącznie dwa) – Wojownika, Rangera i Piromanty, a Każde z nich oferuje ciekawy zestaw umiejętności bezpośrednio związany z rodzajem wykorzystywanej broni.
Jak zapewne się domyślacie – wojownik lepiej radzi sobie z dwuręcznymi mieczami, toporami oraz młotami, skupiając się na zadawaniu jak największych obrażeń i jednocześnie umiejętnościach pozwalających na przyjęcie większej liczby obrażeń.
W przypadku Rangera mamy do czynienia z walką szybkimi sztyletami, które choć zadają mniejsze obrażenia, to pozwalają naszemu bohaterowi na szybkie ataki również z ukrycia. Niską wytrzymałość rekompensuje w tym przypadku mobilność i umiejętność stosowania uników.
Dla osób preferujących zabawę z magią przygotowano ostatnie drzewko umiejętności, która skupia się wokół magii ognia. Choć ilość zaklęć jest mocno ograniczona, to znajdziemy tutaj zarówno coś ofensywnego jak i defensywnego.
W trakcie rozgrywki udało mi się mocno rozwinąć dwa z trzech drzewek – skupiałem się na umiejętnościach wojownika, uzupełniając je o magię ognia, co w rezultacie idealnie zadawało egzamin. System ten ma jeszcze jedną, dodatkową zaletę – pozwala na ukształtowanie postaci zgodnie z własnym stylem gry, nie zamykając jej w sztywnych ramach „maga” czy „wojownika”.
W grze pojawiają się także umiejętności pasywne bądź jak kto woli – „perki”, które np. pozwalają na stałe zwiększenie maksymalnej ilości punktów życia, czy many, a nawet obniżenie kosztów wytworzenia przedmiotów. Większość z nich posiada również przynajmniej dwa „poziomy”, różniące się oczywiście skutecznością.
Walka
System walki z pozoru prosty, jest całkiem rozbudowany i oferuje sporo możliwości taktycznych. Jak już wcześniej wspomniałem, naszego bohatera możemy rozwijać na jeden z trzech sposobów czy też „klas”, bądź stworzyć hybrydę bardziej odpowiadającą naszemu stylowi gry.
Początkowo można odnieść wrażenie, że sprowadza się wyłącznie do szybkiego klikania na przeciwniku aż ten padnie, ale kiedy odblokujemy już nieco więcej umiejętności, a naprzeciw nas staną większe grupy zróżnicowanych przeciwników, szybko przekonamy się, że bez odpowiedniego sposobu na danego przeciwnika się nie obejdzie. Bardzo ważnym elementem każdej walki szybko stają się zastawiane pułapki, które idealnie uzupełnia także podręczna kusza. Owszem, można skupić się na czystym machaniu mieczem, ale w ten sposób rozgrywka daje o wiele więcej satysfakcji i bez dwóch zdań staje się nieco łatwiejsza.
Oprócz „zwykłych” przeciwników zdarza nam się również od czasu do czasu trafić na jakiegoś „bossa”, a wtedy wszelkie kombinowanie i bardziej kreatywne podejście do walki jest jak najbardziej wskazane.
Tworzenie przedmiotów
W Bound By Flame mamy także do czynienia z bardzo prostym systemem ulepszania przedmiotów, dzięki czemu zyskują one dodatkowe magiczne właściwości. Tak oto nasz ulubiony miecz może zyskać np. zadawanie dodatkowych obrażeń w walce, zwiększenie maksymalnej ilości punktów życia czy szybszą regenerację zdrowia w trakcie walki.
Modyfikować możemy praktycznie każdy przedmiot, który posiada wbudowane gniazda niczym przedmioty choćby z Diablo 3. Składniki niezbędne w celu dokonania tych modyfikacji znajdujemy w różnych zakątkach świata gry, bądź w kieszeniach poległych przeciwników. Dla tych, którzy nie mają zbytnio szczęścia w poszukiwaniach twórcy przygotowali także możliwość wytworzenia potrzebnych składników, co wielokrotnie okazuje się zbawienne.
Oprawa audiowizualna
Grę miałem okazję przetestować na PC z włączonymi wszelkimi bajerami i muszę przyznać, że prezentowała się całkiem przyjemnie dla oka. Mocną zaletą były ostre tekstury, wysokiej rozdzielczości, a sama gra działała bardzo płynnie. Nieco słabiej wypadały na tle świata gry modele postaci w przypadku których największym grzechem był praktycznie kompletny brak synchronizacji ruchu ust postaci z dialogami. Owszem, jest to detal ale na dłuższą metę niesamowicie irytujący.
Warstwa dźwiękowa jakoś specjalnie się nie wybijała i rzekłbym, że była poprawna. Głosy aktorów dawały radę, choć od muzyki grającej w tle można było dostać kociokwiku. Odniosłem wręcz wrażenie w pewnym momencie, że ścieżka dźwiękowa to powtarzające się w kółko 3-4 utwory.
Grać? Nie grać?
Porównywanie Bound by Flame z takimi produkcjami jak Dark Souls czy Dragon Age nie ma na dłuższą metę sensu, mimo że w pierwszej chwili same się nasuwają. To tytuł z o wiele mniejszym budżetem, tworzonym przez mniej doświadczone studio i na mniejszą skalę. Rezultat jest jednak zaskakująco dobry!
Produkcja studia Spiders nie ma szans na zgarnięcie tytułu gry roku, ale bez wątpienia jest to solidny RPG. Nie pozbawiony wad, uproszczeń czy drobnych wpadek, ale koniec końców dający satysfakcję. Dodatkowo na korzyść tego tytułu przemawia jego niska cena już w dniu premiery.
Jeśli ukończyliście już wszystkie gry RPG z Waszej kolekcji i macie ochotę na coś nowego, to możecie sięgnąć po Bound by Flame. Natomiast w przeciwnym wypadku warto poczekać aż cena gry jeszcze trochę spadnie, bowiem nie jest to pozycja bez której nie sposób się obejść.
Egzemplarz gry na PC do recenzji otrzymałem od dystrybutora – cdp.pl.






