Asset 3

Kyn – recenzja [PC]

Konrad Ptasiński / 18.09.2015
komentarze: 0

Jakiś czas temu mogliście na naszych łamach przeczytać tekst Piotrka, który spędził chwilę z najnowszym projektem studia Tangrin Entertainment zatytułowanym Kyn. Gra nie wywarła na nim dużego wrażenia, jednak podczas pisania tej recenzji, z całego serca starałem się, aby nie wpłynęło to na moje podejście do tej produkcji. W końcu twórcy mieli jeszcze trochę czasu i mogli w jakiś magiczny sposób zmienić oblicze swojego dzieła. Czy tak się stało? Zapraszam do recenzji.

Przynajmniej są napisy

Fabuła gry opowiada o losach dwóch wojowników, którzy dzięki spędzeniu długiego czasu w tajemniczej jaskini otrzymali magiczne zdolności. Naszym pierwszym zadaniem na nowej drodze będzie powrót do swojej rodzinnej osady. Reszta historii naprawdę nie powala, a biorąc pod uwagę, że jest ona przekazywana poprzez scenki bez głosów, podczas których kwestie pojawiają się pod postaciami, to nie ma tu żadnych powodów do ekscytacji. Żeby te rozmowy były jeszcze jakoś rozbudowane, ciekawie napisane czy śmieszne. Niestety, nic z tego.

Kyn 2015-09-18 10-26-20-272

Gracz początkowo przejmuje kontrolę nad wspomnianymi wojownikami, ale w późniejszych etapach drużyna może się powiększyć. Struktura rozgrywki przypominała mi nieco gry z serii Monster Hunter. Podczas pobytu w mieście, możemy przygotować się do wypadu, kupić przedmioty i przyjąć jakieś zlecenie. Następnie rozpoczynamy misję. Koniec podobieństw.

Jest niewygodnie

Sterowanie to kolejny aspekt, którego nie mogę zaliczyć do udanych. Jest ono zwyczajnie niewygodne. Począwszy od poruszania naszych bohaterów, którzy często mają problem z wejściem po schodach z zakrętem, skończywszy na topornym obracaniu kamery, które wymaga przytrzymywania przycisku „X” na klawiaturze i jednoczesnego poruszania myszką.

Przez to wszystko walka to jeden wielki chaos. Niby mamy możliwość limitowanego spowolnienia czasu, ale nawet wtedy używanie umiejętności na konkretnych postaciach to jakieś piekło. Gra zdaje się sama nie wiedzieć czy jest bardziej hack’n’slashem czy taktycznym RPG. I do tego jeszcze ten system zbierania lootu. Nie zliczę ile razy kląłem pod nosem, bo w trakcie podnoszenia przedmiotów zaznaczył mi się jeden z bohaterów i musiałem ponownie zaznaczyć wszystkich, aby ruszyć dalej i nie zostawiać ich za sobą.

Kyn 2015-09-18 10-24-10-767

Podczas rozgrywki przyjdzie nam zwiedzać powierzchownie różniące się lokacje, ale niezależnie czy przemierzamy polany czy zaśnieżone góry – i tak całość sprowadza się do tego samego czyli wybicia przeciwników, dotarcia do punktu na mapie, zrobienia nudnawych misji pobocznych, utłuczeniu ewentualnego bossa. Poruszanie się po kolejnych mapach jest po prostu nudne. Czasami zdarzy się jakaś perełka w stylu puzzli, ale system sterowania skutecznie uniemożliwia dobrą zabawę.

A co z rozwojem?

W końcu uzbieramy odpowiednią ilość doświadczenia, aby nasza postać awansowała na kolejny poziom. To z kolei wiąże się z potrzebą rozlokowania zdobytych punktów. Te rozdzielamy pomiędzy trzy statystki: Umysł, Ciało i Kontrola. Umiejętności również podzielone są według tych trzech kategorii oraz dodatkowych podkategorii. Każdy rodzaj umiejętności posiada tzw. Feed Skill, który należy połączyć z odpowiednim kamieniem co poskutkuje zmianą jego właściwości (skilla, nie kamienia). Tutaj gra jakoś specjalnie nie zawodzi i przyznam, że taki pomysł jest nawet dobry. Jeżeli już jesteśmy przy ulepszaniu – grze zawarty jest system craftingu, który pozwala na dodawanie konkretnych cech do określonego przedmiotu dzięki czemu możemy stworzyć np. miecz z bonusowymi obrażeniami od ognia. Możliwości i przedmiotów craftingowych jest dużo – tych drugich z przeciwników wypada znacznie więcej niż np. uzbrojenia.

Kyn 2015-09-18 10-21-53-280

Który mamy rok?

Oprawa audiowizualna byłaby może ładna i imponująca, gdyby Kyn nie ukazał się w 2015 roku na PC, a na smartfonach i tabletach. To mocne słowa, ale wiem co mówię. Gra stara się trzymać bajkowy styl, ale całość wypada miernie. I doskonale rozumiem, że to RPG i liczy się wciągająca jak bagno fabuła oraz bajeczna rozgrywka, którą gracz wspominać będzie z dreszczykiem emocji. Szkoda tylko, że nic z tego tutaj nie ma.

Do muzyki przyczepić się nie mogę. Jest przyjemna, klimatyczna i wpadająca w ucho. Dużej różnorodności pod tym względem nie uświadczyłem, ale narzekać nie ma na co. Jeden z utworów możecie sobie odsłuchać poniżej.

Kończ waść…

Przez te wszystkie niedogodności, granie w Kyn było dla mnie męczące. Widać tutaj jakiś potencjał, ale według mnie został on całkowicie zmarnowany. I mówię to z żalem, bo jest tu parę elementów, które „dają radę”, ale to ciągle za mało. Może przy okazji kolejnej gry, twórcy pokażą, że stać ich na więcej.

Nie powiem „strzeżcie się tego tytułu jak diabeł wody święconej”, ale nie znajdziecie w nim nic co przykuje Was do monitora, a konkurencyjne gry tego typu oferują w dzisiejszych czasach znaczne więcej.

Grę do recenzji dostarczył wydawca.